sobota, 5 grudnia 2015

AZJA. Drama: Full House (Pool ha-woo-seu) - k-drama - Opinia





Tytuł: Full House (Pool ha-woo-seu)
Rok produkcji: 2004
Kraj: Korea
Liczba odcinków: 16
Czas jednego odcinka: 60 min.
Obsada:
- Rain (Lee Yeong Jae)
- Song Hye Kyo (Han Ji Eun)
- Kim Seong Su (Yo Min Hyuk)
- Han Eun Jeong (Kang Hye Won)

Drama na podstawie manhwy "Full house" autorstwa Woon Soo Yeon.





       Jak na pierwszą dramę, "Full house" można potraktować na dwa sposoby. Albo zupełnie się zrazić i zaprzestać zgłębiania twórczości koreańskiej, albo ocenić całkiem łagodne ze względu na brak porównania z innymi dramami. I choć ja przez "Full house", do dram się nie zraziłam, zyskałam od czasu obejrzenia pewien wgląd w inne koreańskie seriale, bynajmniej nie ze skutkiem pozytywnym dla "Full house".





       Dom, w którym mieszka Han Ji Eun to spodek po rodzicach, co czyni go dla niej cenną pamiątką. W żadnym więc razie, dziewczyna nie planuje wyprowadzki czy też sprzedaży cennego, pełnego wspomnień własnego kąta. Ale co jeśli dom zostanie sprzedany podstępem bez jej zgody?! I to człowiekowi, którego w zupełności nie można nazwać osobą ugodową...


       Jako iż "Full house" jest dramo klasyfikującą się w gatunku "komedia romantyczna", myślę że nie można oczekiwać tu zbyt wybuchowej i zaskakującej akcji. Pomysł, choć nie do końca oryginalny, nie jest zły - dwoje ludzi stanowiących przeciwne bieguny, w jednym domu. W teorii daje sporo możliwości na rozegranie fabuła i przede wszystkim stworzenie zabawnych wątków, których tu nie zabrakło. "Komedie" więc już mamy, brakuje nam jeszcze "romantycznej". Tu pasowało by jednak bardziej określenie "melodramat". Kilka uścisków, jakieś niby pocałunki (to miały w ogóle być pocałunki?!) czy obejmowanie ramieniem nie wynagradza ciągłego płaczu, zgrzytania zębów i zazdrości, które chyba najbardziej pozostały mi w pamięci. Owszem, były urocze momenty, przy których czuły uśmiech cisnął się na usta, ale były one przysłowiową igłą w stogu siana. Wszystko to zaowocowało zakończeniem, o które pokuszę się stwierdzić,  nie mało jasnego odzwierciedlenia w reszcie fabuły. Osobiście nie miałabym nic przeciwko innemu finałowi historii, ale nie oszukujmy się, dramy w większości są bardzo schematyczne. Muszę przyznać, że 16 odcinków to zdecydowanie za duża ilość na taką treść, przez co niekiedy dało się odczuć monotonność i powtarzalność. Sporo zawiniła tu charakterystyka postaci, gdy niektóre z ich decyzji może miały być poruszające i wprowadzające powiew świeżości, a ostatecznie kończyły się absurdalnie. Nie narzekam jednak na dobór aktorów, gdyż całkiem lubię Han Eun Jeong, a główna bohaterka również nie należała do najgorszych. W żadnym wypadku nie skarżę się na ścieżkę dźwiękową, która może nieszczególnie wyróżnia się spośród innych dram, a jednak jest przeze mnie lubianą. Mamy tu nieco smyczków, trochę gitarki, trochę pianina i kilka całkiem niezłych, lekkich ballad. "Full house" nie można odmówić też ładnych scenerii, za to stylizacje aktorów wołają o pomstę do nieba. Od 2004 roku niby nie minęło zbyt wiele czasu, ale stroje bohaterów, przynajmniej niektórych, są niekiedy naprawdę dziwnie.


       Dla wytrwałych wyjadaczy dram, "Full hosuse" może okazać się zupełną klapą i stratą czasu. Jeśli jednak ktoś szuka lekkiej, dość banalnej historyjki, to może spróbować - ostrzegam, że na własną odpowiedzialność. Osobiście choć nie do końca zachwycona dramą, będę wspominać ją z pewnym sentymentem, jako historię, która otworzyła mi oczy na inną stronę azjatyckiego kina niż tylko anime.



Plusy:
-OST! (Tu zdecydowanie "I think I")
- Obsada aktorska
- Scenerie
- Humor

Minusy:
- Melodramatyczność
- Irytujący bohaterzy
- Powtarzane sytuacje


Ocena ogólna: 4/10






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz