środa, 20 kwietnia 2016

Witamy w klasie maturalnej! #7 To be or not to be.

Wiecie co jest za dwa tygodnie? Tak, to już. Ostatni dzwonek na powtarzanie czy przypominanie. W cyklu Witamy w klasie maturalnej! pozostały mi jeszcze dwa przedmioty, o których chciałabym napisać: język polski i język angielski. I chociaż tegorocznym maturzystom raczej już tu nic nie pomoże, może kolejne roczniki znajdą przydatne wskazówki.

A dziś, język angielski! - kilka moich sposobów na radzenie sobie z nim.


Źródło: https://www.tumblr.com/search/english+vocabulary




1. Szkoła języków obcych - nie będę zaprzeczać, iż w moim przypadku nauka w The Oxford Centre najmocniej wpłynęła na moje umiejętności posługiwania się tym językiem obcym. Na kursy uczęszczałam w 5 klasie podstawówki, a później przez 5 lat od pierwszej klasy gimnazjum do drugiej liceum włącznie. Pomijając certyfikaty i już sam ogrom wiedzy jaki stąd wyniosłam, najważniejsze, co udało mi się osiągnąć to fakt, że nie boję się mówić po angielsku. Serio, dla osoby nieśmiałej, która wie, że popełnia błędy czy czasami nie rozumie, to naprawdę był big deal rozmawiać na forum grupy z native speakerem. Ale trzeba było się zmobilizować, potem po raz kolejny i kolejny, aż w końcu przestałam się tego bać. Nie bolało, nikt nie krzyczał, nikt nie płakał i w sumie to nawet nie pamiętam o czym rozmawialiśmy.

2. Rozmowa - rzucenie się na głęboką wodę, żeby tak po prostu zacząć rozmawiać z prawie obcymi ludźmi po angielsku, jak w przykładzie powyżej, może nie być dla wszystkich przekonujące. Znacznie łatwiej jest znaleźć sobie bliską osobę, z którą od czasu do czasu po prostu pogadasz po angielsku. Mi zdarza się wraz z moim chłopakiem spędzić popołudnie gadając tylko po angielsku i wcale nie kończą nam się przez to tematy. Uczymy się przy okazji słówek jeden od drugiego, poprawiamy gramatycznie, ale najczęściej to chyba mamy po prostu ubaw z siebie przy niekiedy komicznych próbach wytłumaczenia sobie, o co właściwie komu chodzi.

3. Filmy, książki, internet - o tym z pewnością słyszeliście już nie raz, żeby czytać i oglądać po angielsku. Największa sztuka jest jednak w tym, żeby nie być leniem. Spokojnie rozumiałabym filmy  czy seriale po angielsku ale z czystego lenistwa włączałam te z polskimi napisami: bo po co się wysilać czy szukać angielskich stron? Jak się najłatwiej zmobilizować? Wtedy kiedy tłumacze ociągają się z napisami do najnowszego odcinka twojego ulubionego serialu. A także znajdując sobie anglojęzycznych youtuberów, których chcemy oglądać.

Źródło: tumblr.com/search/english+language



Osłuchanie się z językiem czy swobodna rozmowa to jedno - pogłębianie bogactwa językowego to już inna sprawa. Oczywiście, jedno z drugim nieodzownie się łączy, jak jednak poszerzyć te swoje zasoby gramatyczno-leksykalne?

  • Fiszki - jeśli jest w języku angielskim coś, czego nienawidzę, to z pewnością są to phrasal verbsy. Zwyczajnie, zaledwie się kilku nauczę, zaraz je zapomnę, mieszają mi się i doprowadzają do szału. Od około miesiąca stosuję metodę fiszek w ich nauce (ale z pokorą przyznaję, że ten zasób 600 fiszek kupiłam jakieś... półtora roku temu). Serio, mój zasób phrasal verbsów jeszcze nigdy nie był tak bogaty, a ich nauka jest całkiem bezbolesna. Fiszki, które posiadam, są podzielne tematycznie, a oprócz samych wyrażeń na fiszkach znajdują się także przykładowe zdania z ich użyciem. 
  • Ćwiczenia - typowo gramatyczne zadania z lukami, wstawianiem wyrazów, przekształcaniem zdań itp. Myślę że najwięcej w nauce gramatyki do matury można wycisnąć z wykonywania jak największej ilości typowo maturalnych ćwiczeń - a potem ewentualnie dociekania, dlaczego to zdanie powinno być tak a nie inaczej. 
  • Chmurki - to mój ulubiony sposób jeśli chodzi o naukę wyrazów podobnych znaczeniowo, trochę czasochłonny ale myślę, że całkiem niezły dla wzrokowców. O co chodzi? Na środku zapisujemy wyraz główny np. fear. Kolejno od niego prowadzimy strzałki i wypisujemy synonimy, np: anxiety, terror, trepidation, angst, dread. Poniżej analogicznie tworzymy chmurkę z antonimami, zaczynając od fearless i strzałkami do bold, courageous, brave,  dauntless, intrepid
  • Tabelki - chyba najbardziej obrazowe i uniwersalne. Nadadzą się tak samo do wyrazów o przeciwnych znaczeniach jak i do rozróżnienia wyrażeń formalnych od nieformalnych, czasowników z to + inf lub gerundów, BrE czy AmE i jeszcze mnóstwa innych. No i można je w miarę łatwo znaleźć gotowe w internecie, chociaż ja jestem zwolenniczką tworzenia ich samej - co jednak przejdzie przez rękę to jakoś w głowie zostanie 
Źródło: https://www.tumblr.com/search/phrasal+verbs



Podzielcie się swoimi sposobami do nauki angielskiego. Może mówicie do siebie na głos po angielsku? Albo zapisujecie pełne zdania z przykładami wyrażeń? Grupujecie słówka według części mowy czy tematycznie? Wydaje mi się że ile uczących się tyle metod. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz