Image Map
Image Map

piątek, 6 grudnia 2013

LITERATURA. Stosik na pierwszy śnieg

Całe wieki minęły odkąd na Z nosem w książce pojawił się post prezentujący nowe pozycje w mojej biblioteczce. Czas na jego publikacje ogólnie mi sprzyja - komputer w naprawie (drugi raz w ciągu 3 miesięcy) znacznie utrudnia blogowanie, dlatego dziś nie recenzja, którą zaległą mam jeszcze jedną ("Japonia oczami fana" - przy okazji recenzja już napisania ale z pewnością po kolejnym formatowaniu pisać będę ją od nowa), a stosik.

Przyznam, że jak na taki okres czasu książek nie przybyło wiele - jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona, gdyż na półce książki poustawiane już w trzech rzędach, a i pożyczone pozycje są priorytetem w czytaniu. Nie ilość a jakość - niektóre z książek to prawdziwa czytelnicza gratka, a jak ogólnie wiadomo - po co czytać książki dobre skoro można czytać te najlepsze. Cieszę się więc przyjemnością lektury, a nie ilością stron, co jest właściwie dość oczywistym faktem.




Pojawiły się u mnie kolejno po dwie pozycja Jakuba Ćwieka oraz Andrzeja Pilipiuka. Dwa tomy "Kłamcy" pochłonęłam w dość szybki czasie, natomiast pierwsza część przygód Jakuba Wędrowycza oraz pierwsza część "Kuzynek" jeszcze przede mną.

W końcu miałam prawdziwą motywacje by rozpocząć moją przygodę z książkami Szymona Hołowni. "Tabletki z krzyżykiem" to aktualnie mój priorytet numer jeden, choć powód jest bardzo prozaiczny - termin oddawania prac semestralnych zbliża się nieubłaganie.

Na rzecz "Tabletek..." przerwałam w połowie lekturę "Szarych śniegów Syberii", niesamowitej powieści Ruty Sepetys, którą mogłam poznać osobiście podczas Targów Książki w Krakowie. Recenzja pojawi się gdy tylko uporam się z pracą semestralną, przypuszczam więc że w okolicy świąt. Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Zdobyczami z Targów Książki w Katowicach są kolejno: "Tajemne związki" K.R Mai'a. Temat ten jest dla mnie dość intrygujący, czekam więc na sposobną chwilę by po książkę sięgnąć; "Nefertiti" Michelle Moran, o której słyszałam sporo dobrych opinii; "Szczęśliwi pech" Iwony Banach, książka nieukazana na zdjęciu, gdyż moja mama po lekturze zachwycona poleciła ją wszystkim swoim koleżankom. Jeśli książka wróci do mnie najwcześniej przed marcem to nie będę za zdziwiona - lektura przechodzi z rąk do rąk i póki co cieszy się powodzeniem.

czwartek, 5 grudnia 2013

Wielki Konkurs Mikołajkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni "Victoria" Zabrze

 Śląscy Blogerzy Książkowi oraz Księgarnia "Victoria" Zabrze zapraszają was do mikołajkowej zabawy! Każdy z was po wykonaniu konkursowego zadania mam możliwość wygrania jednego z pakietów książek. Bądźcie czujni i gotowi do wyzwania jakie przed was stawiamy i sprawcie sobie mikołajkowy prezent!



Wielki Konkurs Mikołajkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni "Victoria" Zabrze będzie polegał na tym, aby odnaleźć w JUTRZEJSZYCH wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe. Hasło to i odpowiedź na pytanie: ile blogów wzięło udział w zabawie, trzeba będzie wysłać na podany adres mailowy Księgarni - victoria@ksiaznica.pl
Nie powiemy Wam, ilu blogerów będzie w zabawę zaangażowanych i jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fp "Victorii" na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło.
Następnym krokiem będzie wysłanie hasła i podanie liczby Śląskich Blogerów, którzy wzięli udział w zabawie, na adres mailowy Księgarni "Victoria", podany powyżej.
Dla ułatwienia konkursu, proponujemy zacząć poszukiwania na blogu Isadory. Potem powinno pójść Wam, jak z płatka.

Regulamin:
1. Wielki Konkurs Mikołajkowy organizowany jest przez grupę ŚBK oraz Księgarnię "Victoria" Zabrze
2. Sponsorem nagród jest Księgarnia "Victoria"
3. Nagrodami w konkursie są 4 pakiety książek, złożone z 3 egzemplarzy każda (tematyka kobieca, męska i dziecięca)
4.Konkurs trwa od 06.12.13 do 15.12.13 r.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 16.12.13 r.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres: victoria@ksiaznica.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa SZÓSTA (6), TRZYNASTA (13), SIEDEMNASTA (17) i szósta od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagrodę będzie można odebrać osobiście w Księgarni Victoria (Galeria Zabrze, ul. Wolności 273-275, 41-800 Zabrze) bądź zostanie ona przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Księgarnię Victoria, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski

Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy, podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe
Podaj liczbę blogów, które wzięły udział w Wielkim Mikołajkowym Konkursie


czwartek, 21 listopada 2013

ŚBK: Czym powinna być księgarnia?

ŚBK – Czym powinna być księgarnia?


Grupa ŚBK spotkała się w zeszłą niedzielę w księgarni „Victoria” w Zabrzu. Spotkanie zaowocowało licznymi relacjami, które można znaleźć na blogach innych członków grupy. Ubolewam, że pojawić się nie mogłam – Zabrze póki co było i jest dla mnie nieosiągalne względem dojazdu i czasu mu poświęconego. Zapraszam do czytania refleksji zeszłoniedzielnych na innych blogach, a linki do nich z pewnością zostaną podane na fanpage'u grupy w najbliższym czasie.



Blogerzy, czytelnicy, mole książkowe i miłośnicy literatury, wszyscy z chęcią i uwielbieniem buszują wśród regałów wypełnionych książkami. Tych w bibliotece i tych w księgarni. Czym powinna być księgarnia? Czy to tylko zwykły sklep z książkami? Część Śląskich Blogerów Książkowych bierze ten temat w listopadzie pod lupę.


Zastanawiając się nieco nad tym zagadnieniem, wszystkie moje pomysły w większości odpowiadały na pytanie: jaka księgarnia powinna być? I od tego chciałabym więc zacząć.

- Z miłą obsługą - Choć w większość w księgarzami zostają zapaleni czytelnicy to zdarzają się skrajne przypadki. Nie raz pomoc sprzedawcy może nakierować nas na kupno TEJ właśnie książki, która nas pochłonie swoją treścią i sprawi, że zapamiętamy ją na długo. Miło jest porozmawiać z księgarzem o literaturze, nawet jeśli ma on zupełnie odmienny gust od nas. Zazwyczaj pracownicy księgarni są również dobrze zorientowani w rynkowych nowinkach i nowościach i nie raz potrafią zaskoczyć klienta.

- Z jasno poukładanym księgozbiorem – Nieraz mam ogromny problem połapać się w porozrzucanych regałach, szczególnie w dużych księgarniach. Mój wymarzony podział to chyba rozklasyfikowanie na pozycje polskie i zagraniczne, a kolejno ułożenie gatunkowe. Marzy mi się również rzetelne poukładanie książek alfabetycznie, według nazwisk autorów.


- Przestronna – Nie ma dla mnie nic gorszego niż zahaczenie torebką o książki, nie mówiąc już o wymijaniu się. Czasem to bardzo niewygodne gdy chcę zatrzymać się na dłużej przy danym regale i nie mogę swobodnie na niego spojrzeć gdy przyprta do półek przepuszczam przechodzące osoby.

- Z atrakcyjnymi promocjami/rabatami/zniżkami – Nie wiem kto z nas nie lubi książkowych okazji. Trzy w cenie dwóch, rabaty procentowe, karty stałego klienta. Dobrze znany zabieg marketingowy i co ważniejsze, skuteczny, a dla nas czytelników zazwyczaj opłacalny.


- Z informatorami – Jakoś o tych wszystkich promocjach i nowościach trzeba się dowiedzieć. A skoro reklama dźwignią handlu to nic tylko się zastosować. Dla mnie najlepsza forma to gazetki, czasem przeplatane jakimiś artykułami, a także fanpage księgarni.

- Z gadżetami w sprzedaży – Wielu z nas oprócz książek lubi książkowe gadżety: zakładki, torby z cytatami/hasłami promującymi czytanie, podpórki, a także notesy i kalendarze. Warto dodać jeszcze że w przystępnych cenach. Ja sama uwielbiam takie bibeloty, choć rzadko sama je kupuję.


- Z atrakcjami – Spotkania autorskie, wieczory z poezją i inne wydarzenia literackie to świetne motywy. W szczególności gdy księgarnia ma swoją własną kawiarenkę, z pyszną kawą.

- I najważniejsze: z duszą – Przesiąknięte zapachem książek, ze swoistym klimatem i zapalonymi czytelnikami buszującymi wśród tytułów. Z uśmiechniętym księgarzem gotowym do pomocy, który kocha to co robi.


Podsumowując, księgarnia dla mnie to miejsce przede wszystkim przyjazne czytelnikom. Oprócz oczywistego bogatego wyboru pozycji, powinna posiadać coś wyróżniającego ją na tle innych. To miejsce, które powinno być literackim edenem, gdzie w chodząc za każdym razem wyjdziemy z torbą pełną książek. Oczywiście, zakupionych w korzystnych cenach.  




Źródło zdjęć: tumblr.com


piątek, 15 listopada 2013

LITERATURA. Namiętność po zmierzchu - Sadie Matthews - Opinia

Namiętność po zmierzchu – Sadie Matthews







Autor: Sadie Matthews
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Tytuł oryginału: Fire After Dark
Seria/cykl wydawniczy: Fikcja
Wydawnictwo: Hachette
Data wydania: 15 stycznia 2013
ISBN: 9788377399804
Liczba stron: 328









Za oknem chlapa, w sercu jesienna chandra, czemu nie sięgnąć po coś rozgrzewającego? I bynajmniej nie mówię tu o niejakiej herbacie z prądem, ale o gorącej powieści, która poruszy najuboższą wyobraźnie czytelników. A jeśli masz ją bogatą... sięgasz po książkę na własną odpowiedzialność.


Nie jeden z nas marzy czasem wyrwać się z otaczającej na rzeczywistości – tak po prostu, zacząć w nowym miejscu, z czystym kątem, a może nawet całkiem inną kreacją samego siebie. Nie zawsze starcza nam to odwagi. Beth po ciężkich przejściach decyduje się na radykalny krok, a kilka tygodni w Londynie może odmienić cały jej dotychczasowy pogląd na świat, a może i osobowość.


Nigdy nie czytałam tego typu powieści, których po sukcesie „Pięćdziesięciu twarzy Greya” mogliśmy obserwować wysyp na rynku. I nie do końca rozumiałam ich fenomen – będąc szczerą, nie rozumiem dalej. Twór autorki, mówiąc kolokwialnie, nie jest ani dobrym porno, ani dobrym romansem. Swoista hybryda, zdecydowanie nie spełniła moich oczekiwań.


Powieść rozpoczyna się całkiem interesująco – Londyn, młoda dziewczyna, jakieś dramaty z przeszłości, to wątki które aż proszą się by stworzyć z nich świetną historię. Co robi jednak pisarka? W dużej mierze serwuje najbardziej oklepane i przewidywalne rozwiązania. I bynajmniej nie potrzebna jest tutaj wnikliwa obserwacja i rozważania czytelnika, który mógłby cieszyć się, że potrafił odgadnąć kolejne wydarzenia skomplikowanej fabuły. Linia fabularna jest do bólu prosta i spłycona, tak jak i wątki poboczne, które można by było znacznie bardziej rozbudować i ubarwić. Myślę, że samo to wpłynęłoby już na wartkość akcji i przyciągnięcie uwagi. Tymczasem, czytając odczuwałam niejednokrotnie znużenie: tego można było się spodziewać, to znów się powtarza, a tamto jest najbanalniejszym pomysłem. Ciężko by mówić o odczuwaniu jakiś szczególnych emocji, może poza zniesmaczenie w jednym, najbardziej drastycznym momencie książki. Punkt kulminacyjny jest całkiem spektakularny, ale te kilka stron nie wynagradza mierności reszty książki. Nie zapominam także o bohaterach, do których nie potrafiłam poczuć ani krzty sympatii. Główne postacie są niesamowicie schematyczne i w dużej mierze przerysowane, a pozostałe bardzo słabo przedstawione. Szkoda, gdyż mogliby narobić sporo zamieszania i fermentu w lekturze. Historia Beth nie jest znów tak bardzo monotonna, lecz na pewno naiwna i mało realistyczna. Pisarka opowiada ją lekkim, płynnym stylem, niezbyt bogatym, ale wydaje mi się, że charakterystycznym dla czytadeł, które zapomnimy miesiąc po odłożeniu książki. Nie odczuwam tego jako negatywną cechę, ale bardziej jako neutralną. Co jest zatem pozytywne? Z pewnością wspomniany punkt kulminacyjny, jedyny moment mogący poruszyć czytelnika, a także umiejscowienie akcji w malowniczym Londynie. Autorka całkiem nieźle wykorzystała lokalizacje, która stanowiła świetne tło dla akcji.


Myślę, że jeśli ktoś koniecznie szuka erotycznego, gorącego opowiadania, to w internecie można znaleźć o wiele lepsze i równie długie fanfictions. Przeznaczenie pieniędzy na tą marną opowieść jest dla mnie nieco śmieszne, gdy na półkach w księgarni czeka tyle wartościowych, ale i lekkich powieści.



czwartek, 7 listopada 2013

EVENTS. Targi Książki: Katowice i Kraków.






 Katowickie Targi Książki odpływają już w zapomnienie, podczas gdy emocje po Krakowskich Targach Książki dopiero opadły. Autorzy, wydawnictwa, miłośnicy książek no i blogerzy. Tłum ludzi, sporo atrakcji i przede wszystkim – książki wszędzie. Dla kogoś z nosem w książce – idylla.

Krótka notka sprawozdawczo-przemyśleniowa łączy te dwie imprezy, choć nie do końca powinno się je porównywać. Chcę jednak wyróżnić pewne aspekty, których może nie widziałabym tak jasno jeśli nie przyrównanie do drugiego eventu.


Katowickie Targi Książki (20-22 września 2013) były pierwszą imprezą tego rodzaju, w której miałam okazję wziąć udział. Spodek gościł licznych wystawców, wydawnictwa, autorów, ale także blogerów. Grupa ŚląskichBlogerów Książkowcyh przeprowadziła panele „Blogowanie to wyzwanie.” oraz „Czy na pewno za darmo? Rola współpracy blogerów z wydawnictwami.”, po którym większość uczestników czuła niedosyt i miała kolejne pytania do przedstawicieli wydawnictw. Czas nie był naszym sprzymierzeńcem i upływał szybko w atmosferze zainteresowania tematem, który nurtował niejednego z nas. Zorganizowane zostało także szkolenie dla blogerów, tyczące się technicznego aspektu blogowania – afiliacji i marketingu wyszukiwarek.


Katowickie Targi Książki okazały się bardzo przyjazne blogerom. Czas niepoświęcony panelom, szkoleniom czy pogaduchom ze znajomymi, spędziłam buszując między stoiskami, przeglądając, przeszukując, przekopując się przez sterty książek. Choć jechałam z nastawieniem absolutnego braku zakupów (wystarczająca ilość książek czeka w kolejce na półkach), zostałam w pewnym stopniu pokonana, powracając z trzema nowiutkimi egzemplarzami. Co to za pozycje? Zostaną ukazane w najbliższym stosiku.



W sobotnie późne popołudnie, w CityRock, zorganizowany został blogerowy after. Dobre jedzenie, świetne towarzystwo, lekkie rozmowy, dużo śmiechu były idealnym zwieńczeniem tego dnia. Serdeczne pozdrowienia dla licznej afterowej ekipy!







Krakowskie Targi Książki (24-17 października 2013) to największe książkowe wydarzenie w Polsce. Liczbą znanych autorów, rozmachem, ofertą najprawdopodobniej przebijają wszystkie pozostałe targi książek w innych częściach Polski – dlatego też przyciągają one tak liczną uwagę miłośników literatury. Bo do miasta Kraka w tym czasie ciągną rzesze zapalonych czytelników. Choć myślałam, że do tłumów już nieco przywykłam, przez wszystkie konwenty, koncerty i inne imprezy masowe, krakowskie targi książki to wyższy level wtajemniczenia. Na szczęście, w przyszłym roku event ma zostać zorganizowany w bardziej przestronnym miejscu, co powinno choć trochę polepszyć sytuację ogromnych tłumów w przejściach i braku przepływu powietrza. Czym są jednak takie drobne przeszkody dla uczestników, którzy w dużej mierze popadli w euforie i zachwyt, bo targi książki to długo wyczekiwany dzień w kalendarzu.

Tym razem udało trzymać mi się mojego postanowienia i kolokwialnie mówiąc, nie wydać bezmyślnie pieniędzy o co bardzo łatwo na targach książki. Powróciłam za to z innymi zdobyczami- autografami. Udało mi się uciąć przyjemną pogawędkę z autorką „Posiadłości”, Maggie Moon. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda spotkać młodą pisarkę, z którą szybko znalazłam wspólny język. Odpuściłam sobie postój w potężnej kolejce do Beaty Pawlikowskiej, wybrałam się za to na spotkanie autorskie z Rutą Sepetys. Amerykanka litewskiego pochodzenia przedstawiła nam swoją drogę do zostania pisarką, a także jak powstała książka „Szare śniegi Syberii”. Po spotkaniu każdy z nas miał okazję zdobyć autograf, a także zamienić kilka słów z aktorką. Muszę przyznać, że historia jaką ma do opowiedzenia ta kobieta, jest niesamowita, zupełnie nie koloryzując.








Tak jak w przypadku katowickich, to i po krakowskich targach, w sobotnie popołudnie blogerzy zorganizowali after – ja sama nie mogłam się na nim zjawić, przez moje ograniczenia czasowe, ale niedosyt po rozmowach ze spotkanymi blogerami na hali pozostał. Dlatego też, liczę że w przyszłym roku będę miała okazję na spokojnie zasiąść i nagadać się do woli z dawnymi znajomymi i tymi, których jeszcze nie miałam okazji poznać.



Podsumowując, targi książki to oczekiwane przez wiele osób książkowe wydarzenie. Świetna okazja do spotkania ulubionych autorów, zrobienia zakupów po okazyjnych cenach, zapoznania się z wydawniczymi nowościami i poznania wielu interesujących osób. Można mówić wiele o targach książki, ale to trzeba po prostu przeżyć – i żywię nadzieję, że będę mieć jeszcze niejedną taką okazję. 

środa, 16 października 2013

LITERATURA. Posiadłość - Maggie Moon - Opinia

Posiadłość – Maggie Moon








Autor: Maggie Moon
Wydawnictwo: Novae Res,
Data wydania: 4 marca 2013
ISBN: 9788377225721
Liczba stron: 294










        Tajemnica, historyczna posiadłość i klimat tradycyjnej Anglii. Kuszący opis, który wydaje się idealnie trafiać w moje gusta. Książka, która trafia w moje ręce całkiem przypadkiem, może okazać się świetną lekturą na jesienne wieczory.

        Przed młodą studentką rozpościera się niesamowita szansa – warsztaty malarskie w posiadłości Debrettów z pewnością dają możliwość poszerzenia swych horyzontów i rozwinięcia umiejętności. Rezydencja, w której można poczuć ducha minionej epoki, piękna jest tylko z wierzchu. Co czycha w zakamarkach wiekowego domostwa?

        Muszę przyznać, że debiut polskiej pisarki jest zdecydowanie udany. Powieść utrzymana w gatunku lekkiego kryminału opowiada niebanalną historię z licznymi elementami zaskoczenia. Pisarka trzyma czytelnika w niepewności i skłania do zastanowienia się nad poszczególnymi faktami. Oczywiście, zdarzyły się w książce i momenty przewidywalne, w całości utworu nie wpływają jednak one niekorzystnie na moją ocenę. Są raczej potwierdzeniem spójności i logiki fabuły, gdzie rozwiązanie można było wydedukować. Styl jakim posługuje się pisarka jest lekki lecz z pewnością nie ubogi. Liczne opisy wystrojów wnętrz wpływają na wyobraźnię odbiorcy pozostawiając wyraźną wizję tytułowej posiadłości. Odnoszę wrażenie, że to właśnie opisy te, a nie dialogi czy przemyślenia bohaterki, wpływają na klimat jakim przesiąknięta jest książka. Nastrojowa Anglia to ogromny plus, a już dzięki samemu miejscu akcji zostałam oczarowana. Cenię również przedstawienie akcji w świecie teraźniejszym jak i ukazanie osobno przeszłości rodziny Debrettów. Czytelnik dzięki temu zabiegowi nie gubi się w fabule, choć zadaje sobie coraz więcej pytań, na które ostatecznie autorka serwuje odpowiedzi w spektakularnym finale. Bo zakończenie z pewnością jest spektakularne, mnie osobiście przyprawiające o dreszcze. Czy przesadzone? Nawet jeśli, z pewnością pozostaje w pamięci.

        Maggie Moon zadebiutowała z klasą, z powieścią lekką ale nie głupią. Odrobina tajemnicy, świetny klimat, przyjemny styl – z taką książką nawet deszczowe wieczory stają się przyjemniejsze.  


Książka przeczytana dzięki współpracy autorki z grupą Śląskich Blogerów Książkowych  - serdecznie dziękuję!

niedziela, 6 października 2013

LITERATURA. Kłamca 2. Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek - Opinia




Kłamca 2. Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek









Autor: Jakub Ćwiek
Seria/cykl wydawniczy: Kłamca tom 2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: październik 2006
ISBN: 978-83-60505-06-9
Liczba stron: 296










Po kolejny tom przygód tytułowego Kłamcy sięgnęłam zaraz po zakończeniu poprzedniej lektury z jego udziałem. Oczekiwałam dobrej opowieści przynajmniej na poziomie poprzedniczki. Czy czekało mnie rozczarowanie?


Urlop? Jaki urlop. Z pewnością nie dla anielskiego najemnika. Loki może nazywać się byłym bogiem kłamstwa, kłamie jednak równie dobrze jak kiedyś. A gdy przyjdzie wyrównać stare porachunki Loki pokaże swoje pazurki.


Jakub Ćwiek ponownie porywa czytelnika wraz z niezwykłą historią, której akcja toczy się w współczesnym świecie, przeplatanym mitami, wierzeniami, wydawać by się mogło, dawno już wymarłymi. Na otaczającą nas rzeczywistość nakłada pryzmat surrealistycznych wydarzeń. Wiara to biznes z niemałymi zyskami, o które spróbuje zawalczyć nie jeden. I nie jednemu z nich główny bohater będzie musiał stawić czoła. Postać napędzająca fabułę, niejednokrotnie zaskakuje odbiorcę i z całą pewnością jest największym atutem książki – Loki, to bohater nieszablonowy, zmienny jak pogoda, co autor podkreślił jeszcze bardziej niż w przypadku tomu pierwszego. Czytelnikowi ciężko jest go rozgryźć, przez co możemy spodziewać się kliku wyszukanych punktów zaskoczenia. Loki nie jest jedyną zaskakującą postacią tego tomu. Autor poszerzył wachlarz bohaterów o kilku kolejnych, których szczerze polubiłam i z przyjemnością śledzę ich udział w historii nordyckiego boga. Lekki styl, ironiczny humor to aspekty, do których przyzwyczaił nas już Jakub Ćwiek, i których możemy spokojnie spodziewać się tejże jego książce. Podział jej na opowiadania łączące się ze sobą szczegółami, sprawia że akcja toczy się wartko, a powieść czyta się zaskakująco szybko.


Same plusy? Niemożliwe? A jednak. Autor spełnił wszystkie moje wymagania, które był postawione dość wysoko po pierwszej części cyklu, sprawiając tym samym, że oczekuję tomu trzeciego przynajmniej równie dobrego co tom drugi.  


sobota, 21 września 2013

ŚBKowe zboczenia książkowe



O tym, że ŚBKowcy to książkoholicy, nie trudno jest si domyślić. Idziemy jednak o krok dalej i
prezentujemy wam nasze zboczenia książkowe. Na portalu Buzz Feed znaleźć można listę 25 zachowań, które świadczyć mogą, że lektura to nie tylko dodatek do codzienności, a jeden z najistotniejszych punktów dnia. Gotowi dowiedzieć się o waszych uzależnieniach książkowych?


W dzieciństwie książki były Twoimi najlepszymi przyjaciółmi.
Nie jedynymi, ale znaczącymi.


Kiedy czytasz dobrą książkę zapominasz o jedzeniu i spaniu.
Nie umiem skupić się na książce będąc niewyspaną i głodną, choć zdarza mi się odsuwać na trochę później posiłek czy sen.


Twoje wzloty i upadki są całkowicie uzależnione od tego, co akurat czytasz.
Czy wzloty i upadki? Raczej nie. Za to dobra książka zdecydowanie może poprawić mi nastrój.


Przeżywasz traumę przez coś, co zdarzyło się „tylko” w książce.
Zdarzało się i przy książkach płakać i być poruszonym do głębi. Sądzę więc, że to co dzieje się w lekturze (nie w każdej, rzecz jasna) mocno na mnie oddziałuje.


Masz w portfelu na wierzchu kartę do biblioteki, a nie prawo jazdy.
Owszem... choć pewnie dlatego, że nie mam prawa jazdy.


Myślisz o kolorach w kategoriach serii Penguin Classics.
Nie wiem, nie znam, nie myślę.





Deszczowe dni>słoneczne dni.
Zdecydowanie bardziej wolę czytać w pochmurne, deszczowe dni. Mimo to, nie przekładam ich ponad dni słoneczne.


Tak wyobrażasz sobie idealny dom.
Bardziej idealną biblioteczkę domową, tyle że bardziej uporządkowaną.





Przechodzenie obok zamkniętej księgarni jest torturą, a kiedy jest otwarta, nie jesteś w stanie wyjść bez kupienia czegoś. Zadurzyłaś/eś się w sprzedawcy w księgarni tylko na postawie jego gustu książkowego.
Zawsze zatrzymuję się przy wystawach księgarni, gdy jest ona zamknięta. Gdy otwarta – wręcz nie umiem się pohamować i nie wejść i choć rozejrzeć między regałami, co często skutkuje nieplanowanymi zakupami. Tak łatwo jednak się nie zadurzam, w szczególności, że mój osobisty ma bardzo dobry gust książkowy ;)


Za każdym razem kiedy rozpoczynasz nowy projekt, musisz najpierw przeczytać mnóstwo książek na jego temat. Zakładasz, że z książek nauczysz się wszystkiego.
Zazwyczaj nie mam aż tyle czasu by przeczytać mnóstwo książek dotyczących aktualnie realizowanych przeze mnie projektów, choć przyznaję, że książki niejednokrotnie są skarbnicą wiedzy.


Nigdy nie wyśmiewasz tego, kto coś przeczytał, ale szydzisz z tych, co nie czytali.
Każdy ma swój własny gust, prawo do własnej opinii, ale nigdy nie wyśmiałabym kogoś, za coś, co przeczytał. Osobą nie czytającym powtarzam za to zawsze „nie wiesz, co tracisz”.


Kiedy ktoś przychodzi do Ciebie po radę, dajesz mu książkę.
Po radę co przeczytać? Tak, chętnie pożyczę książkę. Myślę jednak, że czasem rada z ust przyjaciele na ważny temat jest tą najbardziej wartościową.


Tak wygląda Twoja walizka gdy jedziesz na wakacje.
Zapas książek na wakacje musi być! Nie sądzę jednak, żebym zdążyła aż tyle przeczytać w ciągu powiedzmy dwóch tygodni.





Nie masz pojęcia, co robią na plaży ludzie, którzy przychodzą tam bez książek.
Nie ma to jak plaża, szum morza i lektura...


Stos książek przy Twoim łóżku zaczyna przypominać wieżę z gry Jenga
Łamię regułę i nie trzymam stosów przy łóżku! Książki nieprzeczytane stoją na półce wraz z przeczytanymi a gdzieś w pobliżu leży tylko ta aktualnie czytana. No i jeszcze kilka ułożonych na dolnej półeczce stolika, które są pożyczone.






Najseksowniej wyglądają dla Ciebie osoby, które trzymają w ręku książkę.
Uwielbiam zadbane męskie dłonie, a takie trzymające jeszcze dodatkowo książkę już w ogóle cieszą oko.


Im grubsza książka, tym lepsza.
Nie sądzę. Niewygodnie się trzyma, ręce się męczą.





Oceniasz ludzi na podstawie ilości książek, które mają w domu. Ale książki i tak są lepsze niż konieczność zmagania się z ludźmi.
Oczywiście, że nie. Znam wiele osób czytających mnóstwo książek, ale tylko wypożyczonych z bibliotek.


Twoja wiara w ludzi wraca, kiedy ktoś przeczyta książkę, którą mu polecałaś/polecałeś.
Miło jest usłyszeć, że komuś podobała się polecona przeze mnie książka.


Książka jest zawsze, zawsze lepsza.
Wyjątkiem jest dla mnie „Władca pierścieni”. Tu film jest zdecydowanie lepszy


Jedną z największych przyjemności w twoim życiu jest zapach książek.
Może to tylko wąchanie książek, a może to już uzależnienie.


Bardzo przejmujesz się przemocą wobec książek
Widok przemocy wobec książek boli. Zdecydowanie..


Oczywiście, że ćwiczysz!
Jasne! Ale raczej nie tak... Zostaję jednak przy szóstce Weidera, pływaniu, interwałach i Chodakowskiej. Książkami też ćwiczę – umysł.





Zachowujesz się czasami jakbyś cierpiała/ł na bezsenność. A kiedy już zasypiasz, to zwykle z książką w ręku.
Spanie to moja ulubiona forma relaksu. Bezsenność mnie nie dotyczy.


Kończenie dobrej książki jest jak strata przyjaciela. Pomiędzy jedną a drugą książką jesteś zagubiona/y.
Po starcie przyjaciela ciężko jest się podnieść. Do dobrej książki zawsze można wrócić.











środa, 21 sierpnia 2013

ŚBK: Nie tylko nowościami bloger żyje, czyli o ŚBKowych białych krukach.



W tym miesiącu Śląscy Blogerzy Książkowi udają się w podróż pełną niespodzianek. W zakamarkach swoich biblioteczek pełnych regałów, odnajdują prawdziwe perełki. Lektury liczące lata, przekazywane przez dziadków i babcie, czy też niesamowite zdobycze z antykwariatów. Tym właśnie raczymy w sierpniu i ukazujemy nasze ŚBKowe białe kruki.




Jestem w posiadaniu egzemplarza książki, która trwa w mojej rodzinie już lata. Przekazywana z dziada pradziada, dostała się i w moje ręce. Jest to lektura zatytułowana „Obrazki Święte Kościoła rzymsko-katolickiego”, wydanie trzecie, z 1901 roku. Przyznaję szczerze, że książka nie jest zachowana tak, jakbym chciała, niestety nie do końca zależało to ode mnie.



Książka składa się z opisów uroczystości kościelnych, żywotów kilku wybranych świętych oraz życiorysów niektórych Dostojników kościelnych. Dodatkowo książka wzbogacona jest o ilustracje i możliwość wpisania się do kroniki rodzinnej.





Mam nadzieję, że książka ta pozostanie jeszcze w mojej rodzinie na długo. Wnuki moich wnuków będą kolejno patrzeć na nią z szacunkiem i podziwem, tak jak robię to ja.