Image Map
Image Map

czwartek, 13 lutego 2014

Blogowy Konkurs Antywalentynkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni „Victoria” Zabrze

Pamiętacie Wielki Mikołajkowy Konkurs?

Zapraszamy na kolejny konkurs opierający się na podobnych zasadach.
Tym organizujemy go specjalnie z myślą o osobach, które nie obchodzą Walentynek i są znudzeni widokiem serduszek i walentynkowych upominków. 




Blogowy Konkurs Antywalentynkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni „Victoria” Zabrze będzie polegał na tym, aby odnaleźć w JUTRZEJSZYCH wpisach, na blogach ŚBK słowa – klucze, które ułożą się w hasło konkursowe. Hasło to należy wysłać na podany adres mailowy Księgarni – victoria@ksiaznica.pl

Nie powiemy Wam, ilu blogerów będzie w zabawę zaangażowanych i jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo – klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na FP „Victorii” na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło.
Następnym krokiem będzie wysłanie hasła na adres mailowy Księgarni „Victoria”, podany powyżej.
Dla ułatwienia konkursu, proponujemy zacząć poszukiwania na blogu Archer. Potem powinno pójść Wam, jak z płatka.


Regulamin
1. Blogowy Konkurs Antywalentynkowy jest przez grupę ŚBK oraz Księgarnię „Victoria” Zabrze
2. Sponsorem nagród są Śląscy Blogerzy Książkowi.
3. Nagrodami w konkursie jest 1 pakiet książek niespodzianek.
4. Konkurs trwa od 14.02.14 do 15.02.14 r.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 16.02.14 r.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres: victoria@ksiaznica.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa CZTERNASTA (14) osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagrodę będzie można odebrać osobiście w Księgarni Victoria (Galeria Zabrze, ul. Wolności 273-275, 41-800 Zabrze) bądź zostanie ona przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Księgarnię Victoria, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) – które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski


Zadanie konkursowe:
Ze słów – kluczy, podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe.





środa, 12 lutego 2014

LITERATURA. Szare śniegi Syberii – Ruta Sepetys - Opinia


Szare śniegi Syberii – Ruta Sepetys



 
 
 
 
Autor: Ruta Sepetys
Tłumaczenie: Juraszek Dawid, Bogunia Joanna
Tytuł oryginału: Between Shades of Gray
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 6 kwietnia 2011
ISBN: 9788310119834
Liczba stron: 328








         Choć opinia na temat „Szarych śniegów Syberii” jeszcze na blogu nie gościła, o książce na Z nosem w książce było już nie raz wspominane. Tytuł pojawiał się już w relacji z targów książki w Krakowie, podsumowaniu czytelniczym 2013, a także w Alfabecie książek bliskich mem sercu. O tej książce jednak nie wystarczy tylko wspominać. Tu trzeba zagłębić się w lekturze i poznać świat, któremu czoła stawiają bohaterzy powieści Ruty Sepetys.

          1941, Litwa. Jedna noc zmieniła całe życie szczęśliwej rodziny. Zerwanie z łóżek, pośpieszne pakowanie, niepewność, strach, chaos. Wraz z odjeżdżającym na wschód pociągiem oddalało się widmo spokojnego życia. W jedną noc, Lina i Jonas zostali brutalnie okradzeni z dziecinnej niewinności i skazani na zmagania w świecie dorosłych. Wojna nie miała litości.

         Druga wojna światowa to nie tylko czasy holocaustu. To nie tylko nazistowskie zbrodnie, getta i obozy koncentracyjne. Wojna na świecie to przede wszystkim zatracenie człowieczeństwa. Katastrofa każdej jednostki, łza każdej osoby tracącej kogoś bliskiego. To walka o przetrwanie. Ruta Sepetys ukazuje jedną z najbardziej niesprawiedliwych stron wojny – katastrofę niewinnych ludzi, nieraz dzieci, starców, osób niezdolnych sprostać wyzwaniu przed jakim stawia je los. Autorka nadaje wartkie tempo akcji już od pierwszych stron zalewając czytelnika falą wydarzeń, które zdają się pochłaniać odbiorcę. Bo prawdą jest, że od książki nie da się wręcz oderwać, a strony umykają w szaleńczym tempie. Z każdym zdaniem odczuwałam głód poznania dalszych losów bohaterów i zżywał się z nimi coraz mocniej. Ruta Sepetys stworzyła postacie z krwi i kości, z wadami, nadziejami, wszelakimi rozterkami targającymi ich duszami. Nie są to czarni i biali bohaterowie, ale prawdziwe kreacje osób naznaczonych zarówno dobrem, jak i złem. Świetnie ukazuje zachodzące zmiany w mentalności, poglądach i osobowości bohaterów, szczególnie tych najmłodszych, którzy musieli z dnia na dzień dorosnąć. Książka pokazuje siłę chęci przetrwania, siłę życia, ale również zatracenie celu i poddanie się bezsilności. Ukazuje ludzi, którzy muszą podźwignąć się po ogromnych tragediach. Jednocześnie autorka uczyniła tą brutalną i okrutną opowieść niesamowicie przystępną i wciągającą. Przemawia do czytelnika nieubogim językiem, licznymi opisami i nieustającym momentami wywołującym wszelakie uczucia odbiorcy – od wzruszenia, przez żal, aż do złości. To świetny sposób na poznanie historii ludzkich dramatów jak i zaczerpnięcia pewnego ogółu wiedzy, co spotkać mogło osoby zamieszkujące tereny wcielone do Związku Radzieckiego.


        „Szare śniegi Syberii” to pewnego rodzaju książka uniwersalna, do której można dopasować niezliczone ilości wartości, o których mówi. Nadzieja, człowieczeństwo, pasja, oddanie, wiara to tylko wierzchołek góry lodowej, która pod powierzchnią oceanu kryje ogrom na pierwszy rzut oka niewidocznych walorów. Autorka napisała genialną powieść, więc żywię nadzieję, że kolejne jej twory, po które prędzej czy później sięgnę, zachwycą mnie choć w równym stopniu co historia rodziny nastoletniej Liny. 


 Za książę serdecznie dziękuję wydawnictwu "Nasza Księgarnia".

wtorek, 21 stycznia 2014

ŚBK: Alfabet książek bliskich memu sercu



Wraz z 21 stycznia Śląscy Blogerzy Książkowi zapraszają na comiesięczny post tematyczny. Tym razem znów dajemy bliżej poznać nasze czytelnicze gusta i osobiste upodobania, przygotowując Alfabet książek bliskich memu sercu.





Nie da się nie zauważyć, że do niektórych z liter alfabetu wciąż nie zostały przypisane przeze mnie żadne lektury. Chciałam jednak by spis ten był naprawdę szczególny, dlatego też nie wliczałam książek które były tylko dobre. Jak widać, te wyjątkowe wciąż jeszcze czekają na moje odkrycie.



Źródło: tumblr.com



Alfabet książek bliskich memu sercu



Książka czytana przeze mnie namiętnie będąc młodszą. Z chęcią co pewien czas powracam do przygód rudowłosej bohaterki, które zawsze nastrajają mnie optymistycznie.


Ciężko jest mi mówić tu o lekturze bliskiej memu sercu, ale z pewnością jest to tytuł, który niezmiernie mnie poruszył


Powieść, która usytuowała się wysoko spośród przeczytanych przeze mnie książek, a obecnie zaliczam ją do jednej z moich ulubionych


Nic nie poradzę, że najzwyczajniej mam słabość do urokliwej Anglii z okresu twórczości pisarki. Autorka urzekła mnie bajkowym klimatem powieści, a ekranizacja z Keirą Knightley to wręcz mistrzostwo

E – brak


Świetna powieść młodzieżowa, mimo sporej ilości stron, kartki książki umykają błyskawicznie. Z nutką tajemnicy, budująca napięcie, nie koniecznie tylko dla czytelników fantastyki.


Myślę, że tej pozycji nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet jeśli dotąd nie czytałeś serii G.R.R. Martina ani nie oglądałeś serialu będącego ekranizacją, tytuł prędzej czy później obije Ci się o uszy. Dla mnie – świetna książka.

H - „Harry Potter i...” - J. K. Rowling

Ciężko byłoby mi wybrać jeden z tomów znanej serii o młodym czarodzieju. Każdy z nich, coś dla mnie znaczy. Pierwszy rozpoczął moją przygodę nie tylko z Harrym Potterem, ale i całym światem literatury. Wciąż pamiętam moje emocje przy czytaniu drugiego tomu, który nadal uważam za ten najbardziej budzący grozę. W trzecim pojawia się moja ulubiona męska postać – Syriusz Black, a czwarty pełen był nowości – nowe szkoły, stworzenia, w pewnym sensie przełomowy. W części piątej poznajemy Bellatrix Lestrange, moją ulubioną postać damską, a tom szósty daje nam lepiej poznać hogwarckiego mistrza eliksirów. Można uwielbiać bądź nie cierpieć Severusa Snape'a, ale nie da się przejść obok tej postaci obojętnie. Ostatni tom to wiśnia na szczycie tortu, a cały cykl to z pewnością książki bliskie memu sercu.

I – brak


Nie zabrakło i w moim zestawieniu książki poświęconej Japonii, którą fascynacja trwa już u mnie kolejny rok i wciąż poszerza moje zainteresowania.


„Kłamca” to książka łącząca dla mnie wiele frapujących mnie aspektów – mitologię nordycką, wierzenia greków, historie biblijne oraz inne różne legendy, opowieści, a wszystko to połączone świetnym humorem, szczyptą ironii i mnóstwem akcji.

L – brak

M - „Morderstwo to nic trudnego” - Agatha Christie

Moja pierwsza styczność z twórczością Agathy Christie i zdecydowanie nie ostatnia. W mojej czytelniczej drodze przełamała niechęć do czytania kryminałów, które obecnie choć nie są moim ulubionym gatunkiem, co pewien czas pojawiają się wśród przeczytanych książek.

N – brak


Chyba najmilej wspominany przeze mnie zbiór opowiadań jaki dane było mi czytać. Każda historia była czymś zupełnie nowym, ze świeżym spojrzenie, ale spójna z całością genialnego klimatu świata czarownic.


Genialny debiut młodej pisarki, a co dodatkowo mnie urzekło, osadzenie miejsca akcji w eleganckiej angielskiej tytułowej posiadłości. Czekam na kolejne książki autorki.

R - brak

S - „Szare śniegi Syberii” - Ruta Sepetys

Ruta Sepetys porusza swą książką niezmiernie. Świetnie przedstawia wydarzenia nie tylko jako historyczne fakty, ale jako dramat ludzi żyjących w tamtym okresie, pozwalając czytelnikowi przeżyć wraz z bohaterami ich klęski. Pokuszę się o stwierdzenie, iż świetnie działa tu termin katharsis jako uwolnienie czytelnika ze wszelakich emocji po zakończeniu lektury.


Książka o tematyce zupełnie innej niż reszta spośród przedstawionych. Myślę, że to pewna furtka do innych książek o tematyce religijnej na mojej drodze.

U – „Ukryte żony” - Clarie Avery

Świetna książka o tematyce, z którą wcześniej nie miałam styczności. Poruszając lektura, którą czytałam z przyjemnością.

W - „Wieczna księżniczka” - Philippa Gregory

Choć nie pierwsza z czytanych przeze mnie książek autorki to lektura która zupełnie zmieniła moje postrzeganie Katarzyny Aragońskiej. Nawet jeśli przerysowana i wzbogacona o literacką fikcję, pierwsza żona Henryka VIII nie będzie tylko nie potrafiącą utrzymać swej pozycji niewiastą, ale dzielnie walczącą o własne racje, niesamowicie sprytną kobietą.


Książka, którą darzę ogromnym sentymentem. Choć lektura bardzo prosta, przewidywalna, dla mnie świetna opcja na zimowy wieczór, która rozpoczęła moją długą przygodę z Sagą o Ludziach Lodu. 


A jakie są wasze książki bliskie sercu? 



Grupa ŚBK i księgarnia Victoria zapraszają również na wymianę książkową!



sobota, 18 stycznia 2014

LITERATURA. Tabletki z krzyżykiem – Szymon Hołownia - Opinia

 
Tabletki z krzyżykiem – Szymon Hołownia










Autor: Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-240-0835-3
Liczba stron: 332











         Szymon Hołownia, polski dziennikarz i publicysta, stawia przed czytelnikiem swoją książkę, świadomie nazywając ją „Pierwszą książką o Bogu, którą przeczytasz”. Sądzę, iż nie ma tu na celu sugerować, że wierni nie czytają Pisma Świętego, było nie było przede wszystkim księgi o Bogu, a przedstawić swoje dzieło jako coś zrozumiałego. Przeczytasz i pojmiesz. Zadasz pytanie i uzyskasz odpowiedź. 
 



           „Czy w potopie utonęły też ryby?”, „Czy żeby zostać świętym trzeba mieć wrzody i umrzeć pod mostem?”, „Czy Bóg każe za dowcipy o sobie?”. Skąd w umyśle przeciętnego chrześcijanina pojawiają się te pytania? I co ważniejsze, skąd uzyskać na nie odpowiedź? Nietaktem może wydawać się postawieniem przed próbą odpowiedzi parafialnego wikarego przybywającego na coroczną kolędę. Brak nam śmiałości, którą zastępuje obawa pewnego wyśmiania naszych wątpliwości. Nie będziemy szukać odpowiedzi w internecie, bo skąd możemy mieć pewność o rzetelności odpowiedzi i potwierdzeniu ich zgodnie z naukami Kościoła. Nie pytamy rodziców czy dziadków, którzy potrafią wytłumaczyć nam podstawowe kwestie naszej wiary, ale sami mają wiele pytań co do szczegółów. Wszystkie detale należą jednak do naszej wiary, a świadomy katolik powinien dążyć do jej pogłębiania. Dlaczego by nie sięgnąć po odpowiedź możliwie bliższą nam: zrozumiałą, szeroko dostępną i obszerną.




            Dobór pytań, na jakie odpowiada autor jest niebanalny, niekiedy nawet nieco absurdalny. W pogoni dnia codziennego brakuje nam czasu na dociekanie. Nie zastanawiamy się, nie próbujemy wnikać. A powinniśmy. Szymon Hołownia robi to więc za nas – serwuje zestaw gotowych zagadnień, które mogą rodzić kolejne. Nazywa je „Pierwszą pomocą w lekach związanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami”. Podaje je w „Tabletkach z krzyżykiem” dzieląc je na: tabletki o sławnych ludziach, tabletki fundamentalne, tabletki okołonaukowe oraz tabletki pośmiertne. Wiele mądrości niesie książka ze sobą i z pewnością wybór najbardziej interesującego tematu jest kłopotliwy. Mogłabym wskazać tu pytania, które z pewnością można wyróżnić jako te ważniejsze. Odpowiadające na kwestie związane z Jezusem, życiem wiecznym czy grzechem. Pojawiają się również zagadnienia nieco mniej istotne lecz otaczające nas na co dzień, mówiące o lekturach, zwierzętach, żartach. Cenie sobie otwarte podejście autora do zagadnień, które wydawać się mogą nieistotne. Coś nieistotnego dla ogółu nieraz jest istotne dla jednostek. Hołownia napisał książkę interesującą– nie tylko ogólnie, ale i personalnie. Mnie zaintrygował temat Harry'ego Pottera, ale ciebie może już coś zupełnie innego – kobiety lekkich obyczajów w Biblii, czy kosmici to katolicy oraz kto jest na tyle niemądry by chcieć iść do piekła. Hołownia pisze w przejrzystym, współczesnym języku, lekko dowcipnym i czasem nawet nieco ironicznym. Będąc szczerą, ciężko stwierdzić mi czy gdyby nie ta przyjazna oprawa, wręcz zachęcająca do lektury dobrnęłabym do końca powieści i uzyskała odpowiedzi na tak wiele pytań. Mogę czytać chociażby „Youcat”, ale nie znalazłabym tam w pewnym sensie niepasującego pytania – o „Harry'ego Pottera”, czy później chociażby o twórczość Dana Browna. Sądzę więc, że Hołownia stworzył nie tylko książkę dla katolików i wierzących. Myślę, że poleciłabym ją i ateiście, i ewangelikowi i wyznawcy świadków jehowy, jeśli tylko głodny jest wiedzy, by tylko zobaczyć jak to jest u tych katolików. I to przez wzgląd na styl autora.


 
         Podsumowując, Szymon Hołownia to mistrz. Nie jest twórcą typowych czytanych przeze mnie książek – powieści historycznych, książek fantasy czy obyczajowych romansów. Ta książka nie dała mi tylko rozrywki. Dała mi naukę. Wiedzę, świadomość faktów mojej wiary, a także rozwianie poniektórych wątpliwości. Jak i również, chęć pogłębiania jej. Szukania kolejnych dzieł, które zaskoczą mnie dziwnymi tematami, mogącymi okazać się mi bliskie. Które będę czytać z przyjemnością, ale i uwagą, świadomością, że choć napisane lekko i przystępnie, mówią o rzeczach ważnych. Czasem mniej, czasem bardziej, ale otaczających nas. Jeśli jesteś szczerze wierzącym zadaj sobie pytanie, jak wiele wiesz o tym, co powinno być dla ciebie najważniejsze – o twojej wierze. A może książka Hołowni będzie furtką. Furtką do literatury katolickiej, która przecież jest bardzo szeroko rozwinięta i chowa jeszcze niejedną perełkę na mojej czytelniczej drodze.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

LITERATURA. Japonia oczami fana - Paweł Musiałowski - Opinia


Japonia oczami fana – Paweł Musiałowski








Autor: Paweł Musiałowski
Wydawnictwo: Finna
Data wydania: 23 stycznia 2013
ISBN: 978-83-629-1395-4
Liczba stron: 458









        Każdy zapalony miłośnik kultury japońskiej na Pawła Musiałowskiego musi prędzej czy później trafić. Na jego bloga poświęconego Japonii, kanał na youtube ukazujący podróże do Kraju Kwitnącej Wiśni, a może i na konwentach gdzie Musiałowski od czasu do czasu pojawia się prowadząc panele i rozmawiając z zainteresowanymi. W każdym bądź razie, osobę jego odbieram jako jednego z popularyzatorów mangi i anime w Polsce, który w 2013 roku wydał swoją pierwszą książkę.


        Usytuowana na drugim krańcu ziemi Japonia to iście fascynujące zjawisko. Kraj sprzeczności, techniki i tradycji, umiarkowania i przepychu, spokoju i niespodzianek. To z czego składa się Japonia poraża swoją oryginalnością i nieszablonowością: w kuchni, tradycjach, stereotypach, mentalności.


        Zamykając książkę przeszło mi przez myśl: Musiałowski stworzył swoistą sinusoidę. Książka ma swoje momenty wzlotów i upadków, te lepsze i te gorsze. Nie można odmówić ogromu ciekawostek jakie autor przytacza w trakcie lektury, wplatając je w treść. Myślę że nawet zagorzali fani Japonii mogą znaleźć coś nowego. Nie jest to jednak spis danych i informacji, a trafnie wplecione w treść wiadomości, zarówno od tych podstawowych, szerzej znanych, do tych zapomnianych, zupełnie niespodziewanych i nieoczekiwanych. Musiałowski przytacza szereg historii, które mogą przytrafić się przy odrobinie szczęścia – czy też nieszczęścia – każdemu gaijinowi. Nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że autor pisząc książkę niekiedy przesadził z ilością wypitego sake. Rozmyślania, mówiąc dosadnie, o głupotach na początku były całkiem zabawne, ale na dłuższą metę stawały się irytujące. Na książkę składa się nie tylko sama treść ale i wzbogacenia takie jak filmiki kręcone przez Musiałowskiego (które możemy odnaleźć za pomocą kodów 2D) oraz fotografie dodane do książki. Pod tym względem wydanie zdecydowanie mnie zawiodło. Zamieszczone zdjęcia choć miłe dla oka okazały się zdecydowanie nietrwałe. Umieszczone zostały na samym końcu książki tak, że czytając specyficzne strony z obrazkami zaczęły wypadać zanim zdążyłam jeszcze do nich dobrnąć. A dalej łatwo już o pogubienie czy pomieszanie które zdjęcie odnosiło się do którego z rozdziałów.


        Choć mogę znaleźć kilka dość istotnych wad książki twierdzę mimo to, że debiut MrJedi'a w literaturze podróżniczej jest całkiem udany. Chętnie przeczytałabym podobne książki mówiące o innych miastach Japonii czy też w ogóle krajach Azji – Korei, Chinach i Singapurze. Zostaje mi czekać na informacje o dalszej działalności autora i zdobyć autograf na jednym z konwentów.

A na koniec mój ulubiony cytat z książki:


"Chcesz zobaczyć przyszłość? Przyjedź do Tokio, a zobaczysz ją stojącą twardo na solidnych fundamentach przeszłości, zbudowanej z cegiełek narodowej ambicji i buddyjskiej idei dążenia do nieosiągalnej perfekcji"