sobota, 9 lutego 2013

LITERATURA. Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery - Opinia



Ania z Zielonego Wzgórza – Lucy Maud Montgomery







Autor: Lucy Maud Montgomery
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
Tytuł oryginału: Anne of Green Gables
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-08-04131-4
Liczba stron: 408











         Są takie książki, na które wystarczy spojrzeć by na naszej twarzy pojawił się uśmiech. Dla mnie „Ania z Zielonego Wzgórza” pachnie wiosną i zawsze z miłą chęcią wspominam gdy czytałam ją po raz pierwszy.

         Kto by się spodziewał, że decyzja Maryli i Mateusza Cuthbertów o przygarnięciu chłopca z sierocińca, tak bardzo wpłynie na ich życie. Tym bardziej, iż to nie chłopiec przybył na Zielone Wzgórze. Czy ktoś ostatecznie bardziej cieszył się z popełnionej pomyłki niż rodzeństwo Cuthbertów?

        Niektóre powieści mają w sobie ten czynnik, który sprawia, że stron ubywa niespostrzeżenie. Pomimo iż książkę czytałam nie pierwszy raz, wciąga mnie za każdym razem wywołując coraz większy uśmiech z kolejnymi następnymi kartkami. Autorka w żadne sposób nie zanudza czytelnika, z każdym rozdziałem serwując nowy, świeży pomysł. Ania jest postacią przy której nie można się nudzić, a także bohaterką, której nie da się nie lubić. Razem z nią cieszyłam się z sukcesów i płakałam przy niepowodzeniach. Co ciekawe, jej monologi nie zanudzają, a jej przygody śledziłam z nieustannym zainteresowaniem. Są barwnie opisane, bogate w liczne ubarwienia stylistyczne, które oddają marzycielski klimat powieści. To właśnie on czyni książkę przy której naprawdę można oderwać się od rzeczywistości i zrelaksować się. „Ania z Zielonego Wzgórza” to świetna odskocznia, do której będę powracać niezależnie od wieku. To jedna z pierwszych lektur, które szczerze polubiłam i w pewnym stopniu zmotywowała mnie do częstszego czytania – nie tylko dalszych przygód rudowłosej marzycielki. Lucy Maud Montgomery wykreowała bajeczny świat, który choć nie zawsze jest idealny, to daje tak wiele pozytywnych emocji. Myślę, że to niezmiernie ważne by znajdować czas na książki nie tylko szczególnie ambitne, ale także na książki, przy których możemy odczuć prawdziwą przyjemność czytania.

         „Ania z Zielonego Wzgórza” już zawsze będzie jedną z moich ukochanych książek, do których czuję i czuć będę ogromny sentyment. Zapewne wkrótce sięgnę po „Anie z Avolnlea” by znów spotkać drogich mi bohaterów.  


Książka przeczytana w ramach wyzwania lutowej trójki e-pik, a także jest to piąta książka w ramach wyzwania Z Półki.




1 komentarz:

  1. Pierwsza część była całkiem sympatyczna. ;) Im dalej tym niestety gorzej.. ;)

    OdpowiedzUsuń