niedziela, 26 października 2014

Konkurs!

Przyczyn do zorganizowania konkursu na Z nosem w książce znalazłoby się naprawdę wiele. W tym miesiącu licznik wyświetleń przekroczył 100 tys, święta już za dwa miesiące, nie pamiętam kiedy ostatnio był konkurs, a ja nie mogłam być w tym roku na Targach Książki w Krakowie, jak już pisałam na fanpage'u. Wszystko to skłania mnie by zaprosić was do udziału w konkursie, gdzie możecie wygrać książkę!

Macie możliwość wygrać książkę "Ryzykowna manipulacja", której autorką jest Fran Ray. 






Zadanie konkursowe jest naprawdę proste i łatwe do wykonania. 
Jako że choroba uniemożliwiła mi dotarcie na Targi Książki w Krakowie, jeszcze bardziej cieszy mnie zbliżająca się perspektywa Targów Książki w Katowicach. W związku z pozostaniem więc w targowych klimatach drogą mailową należy udzielić odpowiedzi na pytanie:

Od jakich autorów i w jakich książkach autorka bloga Z nosem w książce otrzymała autografy na Targach Książki w Krakowie 2013r.?

Odpowiedź można znaleźć na blogu w starych postach, myślę więc że łatwo poradzicie sobie z zadaniem. 
Odpowiedzi należy kierować na adres e-mail znosemwksiazce@interia.pl
W treści maila należy podać poprawną odpowiedź na pytanie konkursowe. 

Spośród poprawnych odpowiedzi zostanie wylosowany zwycięzca konkursu.
Konkurs trwa od 26.10 do 26.11 godz. 23:59



Zachęcam również do obserwowania bloga i polubienia fanpage'u na facebooku. 


Wygrany powinien przesłać swój adres, na który można wysłać przesyłkę na e-mail znosemwksiazce@interia.pl w ciągu trzech dni.
Organizatorka zastrzega sobie możliwość wysyłki w ciągu siedmiu dni. Nie odpowiada za szkody poczynione przez firmę wysyłkową.
W wypadku nie nadesłania adresu wysyłkowego w odpowiednim terminie, zostanie wylosowany inny zwycięzca. 
Nagrody nie można zamienić na inną książkę czy też jej równowartość pieniężną.
Komentarze pod postem konkursowym zawierające poprawną odpowiedź na pytanie konkursowe będą usuwane. 

Organizatorem i fundatorem tego wyzwania jest autorka bloga z-nosem-w-ksiazce.blogspot.pl

niedziela, 19 października 2014

LITERATURA. Deutsch Aktuell 66/2014 - Opinia






Wydawnictwo: Colorful Media
Numer: 66/2014 wrzesień-październik
Cena: 9,50 zł
ISSN: 1731-6324










Przy pierwszym numerze "Deutsch aktuell" wspominałam, że magazyn znacznie zachęcił mnie do nauki języka niemieckiego, który dla mnie jest po części piętą achillesową. Mój zapał znacznie osłabł po powrocie do szkoły i nieco nużących lekcjach. Nie znaczy to jednak, że po gazetę sięgałam z uprzedzeniem. Wręcz przeciwnie, tliło się we mnie uczucie ciekawości, czy po kolejnym wydaniu magazynu równie chętnie co poprzednio podejdę do języka niemieckiego.

Na początek chciałabym wspomnieć o samym wydaniu magazynu. Patrząc na inne czasopisma z wydawnictwa Colorful Media, projekt "Deutsch aktuell" najbardziej przypadł mi do gustu. Mam tutaj na myśli pierwsze strony gazety, gdyż aranżacja artykułów wygląda mniej więcej tak samo w reszcie czasopism z tego wydawnictwa, z którymi się spotkałam. Przejrzysty spis treści, mały kalendarzyk z nadchodzącymi wydarzeniami w Niemczech i trzy krótkie rubryczki - Film, Buch, CD. Jeśli chodzi o te ostatnie, z chęcią zobaczyłabym podobne innych gazetach Colorful Media. 
Z nijakim entuzjazmem podeszłam do pierwszego artykułu z działu "Leute", mówiącego o zwycięzcy (zwyciężczyni?) tegorocznej Eurowizji - Conchita'e Wurst. Temat ten był wałkowany już tak wiele razy, pod każdym możliwym w aspektem, na niejednym forum, blogu, w telewizji, czy w gazetach, że zwyczajnie się przejadł. Mam już również wyrobioną własną opinię na zagadnienie Eurowizji 2014, jej uczestników, więc artykuł nie niósł ze sobą dla mnie większej refleksji. Mimo wszystko uważam, że jego lektura jest bardzo wartościowa, ze względu na zawarte tam wyrażenia. Zostając w temacie celebrytów, "Deutsch Aktuell" bierze pod lupę Anetę Sablik - tegoroczną zwyciężczynię niemieckiego Idola. Do artykułu z okładki żywię podobne uczucia co do poprzedniego, wyżej wspomnianego. Miałam okazję być akurat w Niemczech i oglądać finał programu, który Aneta Sablik wygrała, więc zdążyłam się już coś niecoś na jej temat dowiedzieć. 
Zdecydowanie do gustu przypadły mi w tym numerze dwa artykuły. Pierwszy na temat przesądów, a drugi na temat czasu. Pierwszy okazał się bardzo interesujący i nietuzinkowy, obfitujący w wiele dotychczasowy nieznanych mi informacji. Drugi chciałabym wyróżnić za zasób leksykalny, bardzo przydatny, powiedziałabym że używany na co dzień.

Podsumowując, drugi numer "Deutsch Aktuell" jaki miałam okazję przeczytać jest dla mnie przeciętny - nie zachwycił mnie ale również nie zniechęcił. Z pewnością wzbogaciłam swoje słownictwo niemieckie, na czym w tym wypadku najbardziej mi zależało.

środa, 1 października 2014

LITERATURA. Andrzej Pilipiuk - Kuzynki - Opinia

Andrzej Pilipiuk - Kuzynki







Autor: Andrzej Pilipiuk
Cykl: Kuzynki - Tom 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: czerwiec 2012 (data przybliżona)
ISBN: 9788375745993
Liczba stron: 320








Pierwszym tytułem Andrzeja Pilipiuka na jaki natrafiłam była "Kronika Jakuba Wędrowycza". Książka stoi nadal niedoczytana na półce po dla mnie średnio zachęcających kilku rozdziałach.Tymczasem w moje ręce wpadł pierwszy tom z cyklu "Kuzynki" o tym samym tytule. Nie zrażając się po niegdysiejszym niezbyt zachęcającym spotkaniu z autorem i po gorącym poleceniu przez moją mamę, z lekką obawą rozpoczęłam lekturę. Jak dobrze jest nie odrzucać pisarza po pierwszym spalonym podejściu!

Co może połączyć młodą agentkę CBŚ, nieśmiertelną nauczycielkę francuskiego i serbską księżniczkę? I od kiedy takie osobistości można spotkać razem w Krakowie?! Czy to przyjaźń? A może wspólny interes? Jedno jest pewne - przy tak skomplikowanym życiorysie nic nie przyjdzie im łatwo. No, chyba że masz ze sobą sztylet lub nabity pistolet. A najlepiej oba naraz, przy tak różnych kreaturach chodzących po tym świecie. 

Andrzej Pilipiuk w swojej książce miesza wszystko do woli - na wskroś czy na przełaj, w każdym możliwym kierunku - przeszłość z teraźniejszością, truciznę z najnowszym wynalazkiem medycyny, młodość i wiekową mądrość, magię z nauką, realność z światem nadprzyrodzonym. I o dziwo, robi to świetnie. Wyczuwa granicę dobrego smaku, nie nadużywając żadnego z motywów, wprowadzając co rusz nowe, świeże wątki, w swej absurdalności niesamowicie pasującej do wykreowanej reszty obrazu. Łączenie wielu, poniekąd sprzecznych elementów, otworzyło przed autorem liczne możliwości ubarwienia fabuły. Książka jest wręcz naszpikowana akcją, lecz z perfekcyjnym wyczuciem jak budować w czytelniku napięcie, na przemian zwalniając i dodając scenerii dramatyzmu, to znowu nabierając zawrotnego tempa. Nie ma tu miejsca na nużące opisy czy przydługie monologi. Wszystko ma swe miejsce i swój czas, a czytelnik dostaje misternie skonstruowaną historię. Początkowo pozornie niezwiązane wątki w trakcie biegu wydarzeń łączą się ze sobą, a każdy drobny element ma tutaj znaczenie. Różne drobiazgi i szczegóły ubogacają całokształt i w dużej mierze to one właśnie wpływają na kontrastowe połączenie teraźniejszości z zamierzchłymi czasami. Nieco odmienne sprzęty, zachowania, gesty, opinie, wszystko to nadaje specyficznego i unikatowego klimatu. Niebanalna historia jednak nie tylko zaskakuje. Spokojnie można mówić tu o opowieści, która wywoła w czytelniku prawdziwe uczucia: wzruszy, rozbawi, zaciekawi, a nawet zdenerwuje. Bowiem przedstawieni bohaterzy są na swój sposób uniwersalni. To osoby zarówno z przywarami jak i mocnymi stronami, bohaterzy którzy nawet mimo przeżytego szmatu czasu mogą się zmienić pod wpływem wydarzeń i innych osób. Myślę, że wielu czytelników przez to potrafiłoby utożsamić się z nimi, choć są tą tak niesamowicie abstrakcyjne postacie. Ich ewolucja na przestrzeni powieści zachodzi bardzo powoli i w sposób naturalny. Wszystko to sprawia, że nawet osobę z nadprzyrodzonymi zdolnościami możemy nazwać prawdziwie ludzką. 

Uważam, że "Kuzynki" jest jedną z lepszych powieści jakie przeczytałam w 2014 roku - wyczekujcie jej więc noworocznych zestawieniach. I kto wie, może przez świetną przygodę z historią Katarzyny, Stanisławy i Moniki spróbuję jeszcze raz podejść do przypadku Jakuba Wędrowycza?