środa, 16 października 2013

LITERATURA. Posiadłość - Maggie Moon - Opinia

Posiadłość – Maggie Moon








Autor: Maggie Moon
Wydawnictwo: Novae Res,
Data wydania: 4 marca 2013
ISBN: 9788377225721
Liczba stron: 294










        Tajemnica, historyczna posiadłość i klimat tradycyjnej Anglii. Kuszący opis, który wydaje się idealnie trafiać w moje gusta. Książka, która trafia w moje ręce całkiem przypadkiem, może okazać się świetną lekturą na jesienne wieczory.

        Przed młodą studentką rozpościera się niesamowita szansa – warsztaty malarskie w posiadłości Debrettów z pewnością dają możliwość poszerzenia swych horyzontów i rozwinięcia umiejętności. Rezydencja, w której można poczuć ducha minionej epoki, piękna jest tylko z wierzchu. Co czycha w zakamarkach wiekowego domostwa?

        Muszę przyznać, że debiut polskiej pisarki jest zdecydowanie udany. Powieść utrzymana w gatunku lekkiego kryminału opowiada niebanalną historię z licznymi elementami zaskoczenia. Pisarka trzyma czytelnika w niepewności i skłania do zastanowienia się nad poszczególnymi faktami. Oczywiście, zdarzyły się w książce i momenty przewidywalne, w całości utworu nie wpływają jednak one niekorzystnie na moją ocenę. Są raczej potwierdzeniem spójności i logiki fabuły, gdzie rozwiązanie można było wydedukować. Styl jakim posługuje się pisarka jest lekki lecz z pewnością nie ubogi. Liczne opisy wystrojów wnętrz wpływają na wyobraźnię odbiorcy pozostawiając wyraźną wizję tytułowej posiadłości. Odnoszę wrażenie, że to właśnie opisy te, a nie dialogi czy przemyślenia bohaterki, wpływają na klimat jakim przesiąknięta jest książka. Nastrojowa Anglia to ogromny plus, a już dzięki samemu miejscu akcji zostałam oczarowana. Cenię również przedstawienie akcji w świecie teraźniejszym jak i ukazanie osobno przeszłości rodziny Debrettów. Czytelnik dzięki temu zabiegowi nie gubi się w fabule, choć zadaje sobie coraz więcej pytań, na które ostatecznie autorka serwuje odpowiedzi w spektakularnym finale. Bo zakończenie z pewnością jest spektakularne, mnie osobiście przyprawiające o dreszcze. Czy przesadzone? Nawet jeśli, z pewnością pozostaje w pamięci.

        Maggie Moon zadebiutowała z klasą, z powieścią lekką ale nie głupią. Odrobina tajemnicy, świetny klimat, przyjemny styl – z taką książką nawet deszczowe wieczory stają się przyjemniejsze.  


Książka przeczytana dzięki współpracy autorki z grupą Śląskich Blogerów Książkowych  - serdecznie dziękuję!

niedziela, 6 października 2013

LITERATURA. Kłamca 2. Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek - Opinia




Kłamca 2. Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek









Autor: Jakub Ćwiek
Seria/cykl wydawniczy: Kłamca tom 2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: październik 2006
ISBN: 978-83-60505-06-9
Liczba stron: 296










Po kolejny tom przygód tytułowego Kłamcy sięgnęłam zaraz po zakończeniu poprzedniej lektury z jego udziałem. Oczekiwałam dobrej opowieści przynajmniej na poziomie poprzedniczki. Czy czekało mnie rozczarowanie?


Urlop? Jaki urlop. Z pewnością nie dla anielskiego najemnika. Loki może nazywać się byłym bogiem kłamstwa, kłamie jednak równie dobrze jak kiedyś. A gdy przyjdzie wyrównać stare porachunki Loki pokaże swoje pazurki.


Jakub Ćwiek ponownie porywa czytelnika wraz z niezwykłą historią, której akcja toczy się w współczesnym świecie, przeplatanym mitami, wierzeniami, wydawać by się mogło, dawno już wymarłymi. Na otaczającą nas rzeczywistość nakłada pryzmat surrealistycznych wydarzeń. Wiara to biznes z niemałymi zyskami, o które spróbuje zawalczyć nie jeden. I nie jednemu z nich główny bohater będzie musiał stawić czoła. Postać napędzająca fabułę, niejednokrotnie zaskakuje odbiorcę i z całą pewnością jest największym atutem książki – Loki, to bohater nieszablonowy, zmienny jak pogoda, co autor podkreślił jeszcze bardziej niż w przypadku tomu pierwszego. Czytelnikowi ciężko jest go rozgryźć, przez co możemy spodziewać się kliku wyszukanych punktów zaskoczenia. Loki nie jest jedyną zaskakującą postacią tego tomu. Autor poszerzył wachlarz bohaterów o kilku kolejnych, których szczerze polubiłam i z przyjemnością śledzę ich udział w historii nordyckiego boga. Lekki styl, ironiczny humor to aspekty, do których przyzwyczaił nas już Jakub Ćwiek, i których możemy spokojnie spodziewać się tejże jego książce. Podział jej na opowiadania łączące się ze sobą szczegółami, sprawia że akcja toczy się wartko, a powieść czyta się zaskakująco szybko.


Same plusy? Niemożliwe? A jednak. Autor spełnił wszystkie moje wymagania, które był postawione dość wysoko po pierwszej części cyklu, sprawiając tym samym, że oczekuję tomu trzeciego przynajmniej równie dobrego co tom drugi.