niedziela, 23 września 2012

LITERATURA. Duma i uprzedzenie - Jane Austen - Opinia



Duma i uprzedzenie – Jane Austen







Autor: Jane Austen
Tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
Seria/cykl wydawniczy: Klasyka Powieści
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1996 
ISBN: 83-86868-65-1
Liczba stron: 382








            Książki Jane Austen uchodzą za pozycje zupełnie obowiązkowe dla miłośniczek romansów z tłem XIX wiecznej Anglii. Ponieważ stara, pełna tradycji Anglia jest dla mnie czymś niesamowicie fascynującym z wielką chęcią podeszłam do całkiem obiecującej książki, tym bardziej że samą historię już znałam. Kilka miesięcy przed sięgnięciem po lekturę obejrzałam jej ekranizacje, głównie ze względu na występującą w niej jedną z moich ulubioną aktorek – Keire Knightley.

            Do Netherfield Park wprowadza się zamożny kawaler, pan Bingley. Dla każdej panny w okolicy oznacza to oczywiście próby przyciągnięcia uwagi młodego pana. Wraz z młodzieńcem do okolicy zajeżdża także jego dwie siostry i przyjaciel pan Darcy. Ten jednak cieszy się znacznie mniej pochlebną opinią w sąsiedztwie.

            Odczekanie kilku miesięcy przed przeczytaniem powieści było dla mnie bardzo dobrym posunięciem. Oszczędziłam sobie dzięki temu mimowolnego porównywania książki z filmem. Zdążyłam przez ten czas zarówno zapomnieć wielu szczegółów historii i cieszyć się nią od nowa podczas zgłębiania utworu. Sam styl autorki był dla mnie bardzo przyjemny, pozwalający poznać mentalność ludzi XIX wieku. Jej przemyślenia były bardzo dobrze skonstruowane, nie nużące lecz jakby oczekujące od czytelnika odpowiedzi na podjęty przez pisarkę temat. Do gustu przypadła mi także cała gama różnorakich postaci, od nieco irytującej pani Benet, poprzez głupiutką Lidię, uroczą Jane i sympatycznego pana Bingleya, aż do ironicznego pana Beneta, dumną Elżbietę i tajemniczego pana Darcy’ego. Pan Darcy jest właściwie główną zaletą opowieści, łącząc praktycznie każdy wątek i wprowadzający większość zaskoczeń i zwrotów akcji. Czy przez to historia nie staje się bezbarwna i jednostajna? Zdecydowanie nie. Śmiem przypuszczać, że u osób wrażliwych, takich jak ja, poruszy cały arsenał uczuć. Dodam jeszcze, że niezmiernie odpowiadała mi ilość tekstu na jeden rozdział, gdyż osobiście nie cierpię obszernych rozdziałów.

            Zdecydowanie sięgnę po resztę pozycji angielskiej pisarki. ”Duma i uprzedzenie” daje świetny wgląd w ówczesne czasu i pozwala zupełnie zatracić się w romantycznej historii. Jeśli ktoś lubuje się w podobnych gatunkach, przyjemny wieczór z książką gwarantowany.


sobota, 22 września 2012

Hello autumn czyli garstka jesiennych przemyśleń i ogłoszeń.



Lato odeszło od nas na dobre, wskazuje na to zarówno kalendarz jak i temperatura na termometrze. Znów nadeszły chłodne dni, tymczasem mi zawsze jesień będzie się kojarzyć z jednym – nowymi obowiązkami. Ale o tym za chwilę.

Perspektywa spędzania długich leniwych wieczorów pod ciepłym kocykiem z książką lub dobrym filmem, z mruczącym kotem obok, jest zapewne jedną z najbardziej kuszących rzeczy które przynosi jesień. Niestety, tych leniwych wieczorów będę mieć w tym roku niewiele.
Kolejną zaletą jesieni jest z pewnością jej barwność. Różnokolorowe liście gdzie nie spojrzeć zachęcają do popołudniowych spacerowych wypraw, w których bardzo się lubuję. Wszystkie żółcie, pomarańcze, czerwienie, beże i brązy wokół działają na mnie kojąco. Choć jest to zdecydowanie uwielbiana przeze mnie strona tej pory roku, bo kocham złotą polską jesień, to nie potrafię zapomnieć o tej negatywnej. Nie ukrywam, że uwielbiam zasypiać przy idyllicznym dźwięku kropel uderzających o szybę okna, to perspektywa spaceru do szkoły o siódmej rano przy trzech stopniach C. w deszczu, zdecydowanie zniechęca mnie by rano zdobyć się na wygrzebanie spod kołdry.

Taka w dużym skrócie jest dla mnie jest jesień. Pełna sprzeczności i kontrastów. Pełna ciepłych swetrów, kasztanów i gorącej herbaty. A także pełna nowych zobowiązań i powinności.


Z czym łączą się w większości moja większość obowiązków? Oczywiście, z nowym rokiem szkolnym. Ponieważ zawsze lubiłam angażować się w życie szkoły, w tym roku moim wyborem stała się sekcja medialna, która myślę będzie dla mnie dobrą możliwością do sprawdzenia się. Do tego dochodzą cztery kółka zainteresowań plus dwie godziny dodatkowego angielskiego na który dojeżdżam. Choć mogło by się wydawań, że nieco się skarżę, jest to mój własny wybór, a ja sama póki co jestem pełna zapału.


Jaki cel właściwie ma wypisywanie tego wszystkiego tutaj? Są otóż dwa. Z pewnością wszystkie te zajęcia ograniczą moją aktywność na blogu, która nie oszukujmy się i tak nie powala. Czy to ze względu na brak czasu czy zmęczenie, przewiduję znaczny spadek poświęcania się blogu. Aktualnie jeśli czytam jakąś książkę, to w 90% będzie to lektura, a czytanie dla własnej przyjemności stało się bardzo ślamazarne. Drugim powodem jest chęć zamieszczania na blogu nie tylko opinii, stosików i innych tematów stricre książkowych, ale również publikacja moich przemyśleń na dane tematy. Myślałam również nad zamieszczeniem tutaj moich podróżniczych relacji, chociażby z Warszawy, w której miałam okazje być jakiś tydzień temu, czy z Londynu gdzie byłam rok temu, ale co do tego nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji.


Wspomniałam już o lekturach. Sama nie wiem jak powinnam być nastawiona w tym roku do nich. Nie jest ich za wiele, ale osobiście chcę sobie niektóre z poprzednich dwóch lat przypomnieć i mam nadzieję, że dotrwam w tym postanowieniu.


Tym akcentem kończę już swoje wywody i gratuluję każdemu zabłąkanemu przypadkiem czy umyślnie śledzącemu bloga czytelnikowi dotrwania do końca, a ja sama wybieram się na pierwszy jesienny spacer tego roku by korzystać z całkiem ładnej pogody wraz z moją przyjaciółką. 



Jeszcze jeden z "uroków" jesieni - błoto :-(((

wtorek, 18 września 2012

LITERATURA. GONE: Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój - Michael Grant - Opinia





Faza Pierwsza: Niepokój - Michael Grant










Autor: Michael Grant
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Tytuł oryginału: Gone
Seria/cykl wydawniczy: Gone: Zniknęli tom 1
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: wrzesień 2009
ISBN: 978-83-60010-96-9
Liczba stron: 528









         Cykl „Gone” autorstwa Michaela Granta stał się całkiem niedawno, bo zaledwie trzy lata temu, dość dobrze rozpoznawaną serią na rynku i interesującym tytułem wśród czytelników. Osobiście książkę posiadam już od przeszło półtora roku, ale dopiero w te wakacje miałam sposobność by ją przeczytać.

         W dzień taki jak każdy, dla postronnego obserwatora nic nie zwiastuje nadchodzącej katastrofy. W ułamku sekundy znikają wszyscy powyżej piętnastego roku życia. Świat staje się okrutny i brutalny, a wszyscy czekają na kogoś kto przyniesie ratunek. Kto podejmie się odpowiedzialności jaka spadła na wszystkich obecnych uczestników ETAPu?

         Michael Grant w swojej opowieści porywa nas od pierwszej do ostatniej strony, pozostawiając niedosyt i tysiące pytań bez odpowiedzi. Świat, który stworzył autor, choć tak niesamowicie surrealistyczny, wciąga czytelnika czyniąc nas jednym z uczestników spektakularnych wydarzeń ETAPu. Historia jest bardzo kreatywna, zaskakuje na każdym kroku swą przewrotnością i właściwie, wydaje się, że żyje własnym życiem. Każda postać jest niebywale realistyczna. Na próżno szukać tu wyimaginowanych ideałów super bohatera, jednak śmiem twierdzić, iż wiele z przedstawionych postaci zasługuje na miano wzorca. Są gotowi na poświęcenie i oddanie dla przyjaciół, ale nie brakuje im również zwykłych cech ludzkich takich jak odczuwanie strachy lub złości. Oczywiście, jak w każdej podobnej książce, znajdzie się tutaj także antonim typowego super herosa, choć osobiście sądzę, że jest on bardzo ciekawym przypadkiem. Dodam jeszcze, iż lekturę czyta się niesamowicie szybko. Choć z początku byłam nieco przerażona tymi pięciuset stronami z ogonkiem, kartki uciekały jednak niesłychanie szynko, każda pozostawiając po sobie niedosyt i zachęcając do dalszego śledzenia akcji.

         Przyznam, że choć z początku podchodziłam do książki nieco sceptycznie, byłam bardzo serdecznie zaskoczona. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, iż jest to jedna z najlepszych pozycji jakie dotychczas przeczytałam, a każdy rozdział, każda strona, każde słowo porywało mnie doszczętnie. Fenomenalna książka, nie tylko dla młodzieży!