czwartek, 27 czerwca 2013

LITERATURA. Byłem asystentem doktora Mengele - Miklós Nyiszli - Opinia

Byłem asystentem doktora Mengele – Miklós Nyiszli






Autor: Miklós Nyiszli
Tłumaczenie: Tadeusz Olszański
Tytuł oryginału: Orvos voltam Auschwitzban
Wydawnictwo: Frap-Books
Data wydania: 2000
ISBN: 83-906992-6-5
Liczba stron: 203











       Są takie książki, których nie czytamy dla przyjemności. Nie czytamy ich by się zrelaksować, umilić sobie popołudnie czy też odreagować po ciężkim dniu. Są takie książki, które nie dają radości. A mimo wszystko, wiemy że to lektura wartościowa. Są książki, które przeczytać trzeba.


       Miklós Nyiszli trafia do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie zostaje wybrany przez doktora Mengele na swojego asystenta. Dokładniej - ze względu na swą profesję jest odpowiedzialny za przeprowadzanie sekcji zwłok przy eksperymentach czy śledztwach. To co dzieje się za bramą obozu, miało tam pozostać. Świadectwo, jakim jest książka nie pozwala jednak zapomnieć o okrucieństwie eksperymentów jakie zostały przeprowadzone.


       Ile tak naprawdę, znajdujemy w historii Miklósa Nyiszli szczęścia w nieszczęściu? To nie jest zwykła opowieść, po której można patrzeć na świat tak samo jak przedtem. Wręcz absurdalne wydarzenia, miały swoje miejsce w przeszłości. Historia nie pozostawia biernym. Uświadamia człowiekowi wiele wartości i mimo że jest dziełem lekarza, a nie pisarza, to z pewnością jedna z najlepszych książek jakie dotychczas przeczytałam. Właśnie ze względu na swą wartość i przekaz. Nyiszli nie jest delikatny. Z dokładnością opisuje swoją prace i życie w obozie, nie pozostawiając nam cienia wątpliwości co do brutalności losu. Autor bezsprzecznie uświadamia nam koszmar Oświęcimia i przede wszystkim bezsilność by móc coś zrobić. Ta lektura daje nam jasno do zrozumienia co powinno być priorytetem w naszym życiu.


       Ciężko jest spojrzeć na świat po tak poruszającej opowieści. Bo choć wszystko wokół mnie dzieje się tak jak dotychczas, we mnie samej coś się zmieniło. To jedna z tych książek, które uczą życia.


Książka przeczytana w ramach czerwcowej Trójki e-pik.




niedziela, 23 czerwca 2013

ŚBK: Dobry zwyczaj nie pożyczaj... czy wręcz przeciwnie?

ŚBK: "Dobry zwyczaj nie pożyczaj... czy wręcz przeciwnie"?


Z radością stwierdzam, że udało mi się dołączyć do nabierającej rozgłosu grupy Śląskich Blogerów Książkowych. Jako rodowitej Ślązaczce bardzo cieszy mnie fakt, że ktoś wyszedł z taką inicjatywą i mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna.




Czerwcowy temat wybrany przez Śląskich Blogerów dotyczy pożyczania książek. W zeszłym miesiącu omawiany był Kwestionariusz Prousta (który być może nadrobię), tym razem przypadły nam rozważania zatytułowane „Dobry zwyczaj nie pożyczaj... czy wręcz przeciwnie?”



Zastanawiając się nad pożyczaniem książek doszłam do wniosku, że w pewnym sensie jestem hipokrytką. Ogólnie rzecz ujmując, chętnie i licznie książki pożyczam od kogoś, ale nie palę się do pożyczania ich komuś. 


Żeby pożyczyć książkę muszę przede wszystkim znać osobę, w ręce której książka trafi. Mam wtedy nieco większe rozeznanie w jakim stanie i czasie spodziewać się zwrotu. W zupełności nie trawię pożyczania książek komuś dalej, znajomym znajomych, a już w ogóle gdy nie jestem pytana o zgodę. Gdy już jednak pożyczam, zawsze mówię by dbać o lekturę - nie ważne czy to świeżo kupiona książka, czy stary podniszczony egzemplarz. Tak też sama staram się uważać na pożyczone książki przeze mnie - nie jem przy nich, napoje trzymam na dystans, nie czytam ich w wannie, zaznaczam zakładką i nie zaginam rogów, nie mówiąc już o zostawianiu otwartej książki grzbietem do góry, czego nie cierpię. 


Przyznaję się również, że jeśli wiem, że osoba która chce pożyczyć ode mnie książek nie traktuje jej należycie (przetrzymywanie wybaczam, bo samej zdarza mi się mieć książki naprawdę dłuuuuugo), nie odmawiam pożyczenia prosto z mostu a... wymyślam wymówki. A że to własnie tą książkę czytam, a że obiecałam pożyczyć komuś innemu. Na szczęście nie jestem do tego zmuszona często. 


Nigdy nie zdarzyło się by pożyczona książka do mnie nie wróciła. Choć aktualnie dodam, że jedną z moich książek pożyczyła moja mama i prawdopodobnie poszła gdzieś w świat. Mam tylko nadzieję, że wróci tak jak ją ostatnio widziałam. Mimo to, że tak powiem, nie tracę wiary w ludzkość i staram się pożyczać książki -  w końcu to jakaś forma promowania czytelnictwa, co przyznam że w kręgu moich znajomych-gimnazjalistów nie jest jakoś szczególnie popularne. 


Podsumowując, przyznaję się bez bicia, że mój stosunek do pożyczania książek jest nieco samolubny. Myślę jednak, że wielu z was przyzna - uzasadniony. Mimo to, nie zrażam się i dalej łudzę się, że pożyczone książki wrócą do mnie w nienagannym stanie, co nie jest znowu aż takie niemożliwe. 


sobota, 22 czerwca 2013

LITERATURA. Wakacyjne zapowiedzi!





Chcę podzielić się z wami listą zapowiedzi przewidzianych na tegoroczne wakacje, które przyciągnęły moją uwagę. Po kliknięciu na okładkę powinniście zostać przekierowani do strony wydawnictwa gdzie znajdziecie dokładniejszy opis książki. 



WYDAWNICTWO LITERACKIE:







WYDAWNICTWO ZNAK:




WYDAWNICTWO AMBER:




WYDAWNICTWO PRÓSZYŃSKI I S-KA:














niedziela, 16 czerwca 2013

LITERATURA. Elżbieta II. Ostatnia królowa - Marc Roche - Opinia

Elżbieta II. Ostatnia królowa – Marc Roche







Autor: Marc Roche
Tłumaczenie: Grzegorz Przewłocki
Tytuł oryginału: Elizabeth II. La Dernière Reine
Seria/cykl wydawniczy: PWN - Wielkie biografie tom 2
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 13 stycznia 2010
ISBN: 978-83-7414-767-5
Liczba stron: 296









      Wydaje się mi to nieprawdopodobne, że człowiek, który spotkał królową zaledwie dwa razy w swoim życiu, może na jej temat napisać biografię. Myślę, że jest to pewien rodzaj pasji i fascynacji, dzięki któremu i ja mogłam rozwinąć swoją wiedzę na temat angielskiej rodziny królewskiej, personalnie bardzo interesującego tematu w mojej opinii.


      Elżbieta II to dla mnie uosobienie elegancji, spokoju i zdystansowania. To żywy obraz epoki, która już przeminęła i nie powróci. Monarchia zanika, jak i zanikają wspaniali królowie i królowe. Czyżby Elżbieta II miała być ostatnią z nich?


       Marc Roche przedstawia zawiłości angielskiego dworu, królewskiego drzewa genealogicznego, obowiązków monarchy w sposób jasny, przejrzysty acz dokładny, zrozumiały nawet dla laików. Jest bardzo rzetelny, fakty przeplata obiektywnymi opiniami. Każdy czytelnik jest w stanie odnaleźć się w plątaninie podawanych informacji i rozeznać się w poruszanych przez autora zagadnieniach. Nie są to suche fakty, ale ciekawie i barwnie ujęcie monarchii brytyjskiej. Psiarz przedstawia dawny jak i teraźniejszy obraz królowej, pokazuje jej historię przez liczne lata panowania, rozważa przyszłość jak i przeszłość. Porównuje także czasem Wielką Brytanię z Francją, co zrozumieć można ze względu na pochodzenia autora. Myślę, że książka ta może wiele postronnych osób zainteresować lub pogłębić ich zamiłowanie i skłonić do poszerzania swej wiedzy w tej kwestii. A pewnie i osoby lepiej zorientowane w temacie, mogą być zaskoczone przez liczne przytoczone przez autora ciekawostki. Ale to nie tylko książka dla pasjonatów Anglii czy monarchii brytyjskiej. To książka ukazująca oblicze kobiety, która z pewnością wpłynęła na współczesny świat. Może więc warto przyjrzeć się bliżej jej osobie.



       Elżbieta II to z pewnością niesamowita kobieta i niesamowita królowa. Jest dla mnie uosobieniem tradycyjnej Anglii, a ta książka pokazała mi także jej inne oblicza. Warto poznać je i dowiedzieć się czegoś więcej o tak spektakularnej postaci naszych czasów.  



Książka przeczytana w ramach czerwcowego wyzwania Trójki e-pik, a także jako siódma książka Z półki.



poniedziałek, 10 czerwca 2013

LITERATURA. Łzy księżyca - Nora Roberts - Opinia


Łzy księżyca – Nora Roberts






Autor: Nora Roberts
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Tytuł oryginału: Tears of the Moon
Seria/cykl wydawniczy: Irlandzka trylogia tom 2
Wydawnictwo: Libros
Data wydania: 2002 (data przybliżona)
ISBN: 8373112367
Liczba stron: 224










       Nora Roberts to dobrze znana autorka kierująca swoje utwory do kobiecej części odbiorców. Sama dość rzadko sięgam po jej książki, choć pisarkę lubię. Cenię jej prosty styl i przewrotne pomysły w powieściach, które w teorii mogą wydawać się monotonne i przewidywalne. Czy Nora Roberts zapewniła mi to i tym razem?


       Brenna O'Toole i Shawn Gallagher są jak ogień i woda. Mają zupełnie rożne zainteresowania i usposobienie. A jednak dwójkę tą łączy od dziecka szczera przyjaźń. Czy jednak relacja ta nie jest skazana na porażkę gdy przerodzi się w coś więcej?


        Przyznaję, że na książkę trafiłam zupełnie przypadkowo. Wybrałam ją bez głębszego zastanawiania się, właściwie nie wiedząc, że jest drugim tomem Irlandzkiej trylogii. W żadnym wypadku nie zepsuło mi to przyjemności czytania i bez problemu mogłam odnaleźć się w fabule. Nie jest ona specjalnie skomplikowana, w końcu książka nie liczy ogromnej ilości stron. Pisarka stopniowo buduje napięcie, nie zanudza czytelnika zbyt długimi opisami, ale poświęca wszystkiemu wystarczającą ilość uwagi. Świetnie wykorzystuje umiejscowienie akcji w Irlandii, podkreślając jej walory, nadając tym samym powieści specyficzny klimat. Muszę jednak dodać, że pewne elementy fantastyczne, które wprowadziła autorka, były dla mnie nieco na siłę. Zakładam, że miały być dość istotne, choć bardziej symboliczne, dla mnie były najzwyczajniej nietrafione. Dodam także, że zdarzały się mi chwile irytacji podczas śledzenia zachowań bohaterów, jak dla mnie przerysowanych. Postaci jest całkiem sporo, choć wątki poboczne są nieliczne. Czyta się więc szybko i choć nie wszystko jest idealne, bardzo przyjemnie.



        Myślę, że „Łzy księżyca” to książka z typu tych, które czytamy głównie by odetchnąć po ciężkim dniu i zrelaksować się. Nie ma głębszego przekazu, nie zostaje na długo w pamięci, acz pozwala na chwilę przyjemności przy lekturze.   

wtorek, 4 czerwca 2013

LITERATURA. Hobbit:Część pierwsza - J.R.R Tolkien - Opinia

Ponieważ była mowa o zamieszczeniu opinii o "Hobbicie" również w wersji polskiej, serwuję wam, drodzy czytelnicy, w zupełności tą samą opinię co poprzednio, jednak nie w języku angielskim, a naszej ojczystej mowie. 


"Hobbit: Część pierwsza" - J.R.R Tolkien




       „Hobbit: Część pierwsza” był pierwszą książką przeczytaną przeze mnie po angielsku, tylko dla mej własnej satysfakcji. Myślę, że to jeden z najlepszych sposobów do połączenia przyjemności z pożytecznością, zwłaszcza wtedy gdy czytamy dlatego że chcemy, a nie dlatego, że musimy.


       „Hobbit” dostał swoją drugą szansę po pierwszym z filmów bazujących na książce. Ludzie przypomnieli sobie o przygodzie małego hobbita, a księgarnie pełne były nowych edycji starej opowieści. Czytałam wcześniej dwie pierwsze części „Władcy pierścieni” i by być szczerą, przyznaję że nie zachwyciły mnie. Ale to było dawno i pomyślałam, że może nadszedł czas by dać twórczości Tolkiena kolejną szansę.


       J.R.R. Tolkien zabiera czytelnika do zupełnie innego świata. Świata, gdzie wszystko może się zdarzyć. Ale cichy hobbit, Bilbo Baginns, żyjący w swojej hobbiciej norze, nigdy nie przypuszczał, że przygoda taka jak ta, może się przytrafić. Baśniowy świat pełen jest niespodzianek i nowych przeżyć na każdym kroku, co Tolkien wykorzystuje w najlepszym z możliwych sposobów.


       Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona charakterem głównego bohatera. Zawsze uważałam Bilbo Biaginnsa za odważnego, choć narzekającego hobbita. Myślę, że ta książka ukazała mi jego inną stronę. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo zagubiony i bezsilny był czasem, co uczyniło go nieco uroczą postacią. Nie miało znaczenia, że znałam już treść fabuły, trzymałam kciuki i życzyłam mu szczęścia. Wszystkie te przygody opisane są z dobrym poczuciem humoru, które rozładowuje napięcie w odpowiednich momentach. Tolkien nigdy nie zwalnia, zawsze serwuje czytelnikowi coś nowego i świeżego. W szczególności upodobałam sobie scenę z Gollumem, choć wiem, że nie jestem w tym jedyną osobą, ale jest ona najzwyczajniej świetna.



       Podsumowując, chcę powiedzieć, że nie żałuję poświęconego książce czasu i już teraz rozpoczęłam lekturę drugiej części. To obowiązkowy tytuł dla fanów fantastyki, z pewnością warty przeczytania.