piątek, 14 grudnia 2012

LITERATURA. Anioły i demony - Dan Brown - Opinia


Anioły i demony – Dan Brown








Autor: Dan Brown
Tłumaczenie: Bożena Jóźwiak
Tytuł oryginału: Angels and Demons
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Data wydania: maj 2009 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7359-838-6
Liczba stron: 560








        Zapewne nie raz od znajomych/przyjaciół/kogokolwiek zdarzyło ci się usłyszeć jakże irytujące zdanie: „Szkoda, że cię nie było”. Następnie, rozpoczyna się tyrada wychwalania minionego wydarzenia, a ty zaczynasz żałować, że zrezygnowałeś czy nie miałeś czasu. Ja w takim razie powiem ci: szkoda, że nie czytałeś „Aniołów i demonów”. Jednak w tym przypadku, sytuacja jest o tyle lepsza, że książkę możesz jeszcze przeczytać. I powinieneś zrobić to jak najszybciej!

        Co może połączyć, zdawać by się mogło, odległe światy religii i nauki? Nic innego jak wizja nadciągającej katastrofy. Zagadkowy wypalony znak na ciele martwego fizyka? Broń masowej zagłady? Od wieków nie istniejące bractwo wydaje się powracać? A to wszystko w czasie konklawe? I jaki związek mają z tym wszystkim Robert Langdon i Vittoria Vetra?

        Jeśli chodzi o stronę techniczną, pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy czytelnikowi będą zapewne niemiłosiernie krótkie rozdziały liczące od pół strony do góra pięciu kartek. Na szczęście, po około stu stronach, dzięki przyzwyczajeniu, przestaje być tak męczące z czasem, a wręcz staje się plusem. Urywanie wątków w odpowiednich momentach, sprawia iż czytelnik nie potrafi oderwać się od lektury. Przyznaję jednak, że po około sześćdziesięciu stronach czytanych naraz, zaczynałam być nieco wyczerpana i musiałam zrobić choć krótką przerwę w czytaniu.

        Od strony fabuły byłam niezaprzeczalnie oczarowana i urzeczona przebiegiem wydarzeń. Nie pamiętam, w jakiej ostatnio książce spotkałam się z tak szybko rozwijającą się akcją. Byłam porażona ogromem wiedzy autora, bynajmniej nie na jeden wybrany temat, a na cały szereg zagadnień. Nawet skomplikowane kwestie związane z fizyką były wyjaśnione w przejrzysty i wystarczający do zrozumienia przedstawionych sytuacji sposób. Fenomenalnie przedstawiona kompatybilność historii i przedmiotów ścisłych, która ma tutaj duże znaczenie, dla mnie była bardzo zaskakująca. Książka to także swoisty przewodnik po Rzymie, w którym opisane są miejsca zarówno znane jak i te o których słyszałam po raz pierwszy. Nie wpisujące się w format, niebanalne opisy zabytków, nie pozwoliły zwolnić akcji. Dodam, że posiadanie tak olbrzymiej wiedzy historycznej głównego męskiego bohatera, to dla mnie marzenie i w pewnym stopniu motywacja do kontynuowania mojego zamiłowania do historii.

        Dan Brown to mistrz swojego rzemiosła, który stworzył liczne, świetnie rozbudowane postacie, zarówno pierwszoplanowe jak i ten dalsze. Poznajemy je w wystarczającym stopniu, a każda jest unikatowa. Kolejną zaskakującą mnie kwestią były zwroty akcji. W całokształcie nie powinny być niczym nieoczekiwanym. Jednak autor serwuje nam je także w wątkach pobocznych, co spotka się z moją pełną podziwu aprobatą. Całe napięcie przesycające powieść jest dyskretnie rozładowywane dzięki zabawnym wstawkom, które aczkolwiek nie zmieniają koncepcji całokształtu. Na cały klimat utworu składają się również misterne żonglowanie metaforami i porównaniami, nie są one jednak wymuszone i zdecydowanie wpisują się w całość.

        Niesamowicie cieszę się, że dzięki akcji „Trójka e-pik”, skłoniłam się do przeczytania powieści jeszcze w 2012 roku. Zajmie ona zdecydowanie jedno z wyższych miejsc w rankingu podsumowującym mój czytelniczy rok. 


Książka przeczytana w ramach wyzwania  grudniowej "Trójki e-pik"




1 komentarz:

  1. Mnie Dan urzekł w pierwszej książce. Druga wciągnęła mnie, ale i osłabiła zachwyt powtarzalnością schematów. Gdybym tak czytała je w b. dużych odstępach czasu to może też bym nią tak zachwycona ;) Bo książka wciąga niczym magnes, ale i na chłodno pokazuje, że gdzieś już było podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń