piątek, 21 grudnia 2012

LITERATURA. Tancerka Mao - Qiu Xiaolong - Opinia


Tancerka Mao – Qiu Xiaolong







Autor: Qiu Xiaolong
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Tytuł oryginału: A loyal character dancer
Seria/cykl wydawniczy: Inspektor Chen tom 2
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2002 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-241-3127-3
Liczba stron: 287









         Żeby kogoś dobrze poznać, należy wpierw zrozumieć środowisko, w którym się obraca. Zasada ta nie tyczy się tylko ludzi, a nie inaczej jest w przypadku mojej pasji. Aby zrozumieć kulturę Japonii, muszę poznać ogólny zarys środowiska Azji. „Tancerka Mao” była dobrym powodem by uzupełnić swoje braki w historii Chin, bo wiedza w tym temacie była dla mnie zupełnie obca.

         XX wieczny Szanghaj nie jest bezpiecznym miejscem. Gangi nie są niczym zaskakującym, ich działania jednak bardzo. Chen i Catherine mają przed sobą trudne zadanie i ze ścigających mogą stać się ściganymi. Czy chińsko-amerkykańskie śledztwo zakończy się sukcesem?

         Jak już wspomniałam, historia Chin gra w powieści dużą rolę. Warto więc przed lekturą zapoznać się z pojęciami takimi jak „rewolucja kulturalna” czy „Mao”. Myślę, że autor mógł zamieścić choć ogólny zarys polityczny Chin, jeśli przewidywana była sprzedaż książek poza terenami Azji. Jeśli chodzi jednak o przedstawienie życie Chińczyków w tamtym okresie, nie mogę nic zarzucić. Pokazanie, dla nas czegoś zupełnie nowego, orientalnego, zarówno z punktu widzenie mieszkańca Chin Chena, jak i z perspektywy amerykanki Catherine, było świetnym rozwiązaniem. Co do dwóch głównych, wspomnianych bohaterów, autor bardzo dobrze przedstawił rozwijanie się ich relacji, pokonywanie różnic kulturalnych czy poglądowych. Rozdziały upływają szybko, w przeciwieństwie do akcji, która rozwija się dość powolnie. Nie sądzę by autor wykorzystał cały jej potencjał, chociażby w ukazaniu związku między dwoma śledztwami, które mogło być znacznie ciekawsze. W pewnym momencie czytania, zaczęłam obawiać się o brak jakiegokolwiek punktu kulminacyjnego. Niepotrzebnie, choć przyznam, że był on mało spektakularny. Wszystko co do tej pory napisałam, przedstawiać może moją zupełną niechęć do książki. Mimo to spędziłam przy niej miło czas. Specyficzny klimat udzielił mi się, choć gdyby powieść miała większą ilość storn mogłoby wypaść to znacznie gorzej. Dlatego cieszę się, że zakończenie, acz w większości wyjaśnione, jest całkiem otwarte pozostawiając autorowie pewną możliwość kontynuacji. Nadmienię dodatkowo, że ogromnie przypadły mi do gustu wszystkie ukazane chińskie przysłowia z mądrościami życiowymi.

         Podsumowując, wprawdzie książkę przeczytałam w ramach kategorii „Zagraniczna powieść z dreszczykiem” grudniowej trójki e-pik, nie do końca nadawała się do tego określenia. Mimo wszystko chętnie przeczytałabym wcześniejsze przygody inspektora Chena.  


Książka przeczytana w ramach wyzwanie grudniowej "Trójki e-pik".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz