niedziela, 21 lipca 2013

ŚBK: Moje książkowe miejsca

ŚKB: Moje książkowe miejsca

(Post zostanie wzbogacony o zdjęcia, gdy tylko wrócę z wakacji i będę mieć możliwość zrobienia kilku fotografii.)


W tym miesiącu Śląscy Blogerzy Książkowi zabiorą was w podróż po ich książkowych miejscach. Moja wyprawa będzie dość... domowa, z bardzo prostego powodu. Miejscowość, w której mieszkam liczy jakieś 4 tys. mieszkańców, ciężko więc o jakieś specjalne czytelnicze miejsca. Mimo to wybrałam dwa dość ciekawe punkty z sąsiednich miast, cała reszta dotyczy mojego najbliższego otoczenia.


1. Wszędzie dobrze, ale w łóżku najlepiej.

Łączy mnie z moim łóżkiem więź szczególna. Moja ulubiona forma odpoczynku po ciężkim dniu w szkole to dwugodzinna błoga drzemka. Najlepiej uczy mi się siedząc (nie leżąc bo zasypiam!) na łóżku. Za to najlepsze rozpoczęcie wolnego dnia to dla mnie moment, gdzie po przebudzeniu zostaję jeszcze godzinę w łóżku by poczytać - do czasu aż nie zrobię się głodna. Moje łóżko ma jeszcze to do siebie, że tak właściwie jest... rozkładaną kanapą, dlatego czytam na nim w praktycznie każdej pozycji - na siedząco, na leżąco, półleżąc, z nogami na oparciu, głową w dół, byle by tylko sobie nieco urozmaicić życie. 

2. Wczasy pod gruszą czy też papierówką.

Jedna z najlepszych wakacyjnych opcji (oprócz lektury na plaży) to dla mnie kocyk pod niewielką papierówką w moim ogrodzie. Półcień sprzyja czytaniu i mojej bladej cerze, a wiejskie otoczenie daje wręcz sielankowy obraz. Do tego kilka wygodnych poduszek i jakiś lekki soundtrack w słuchawkach - żyć nie umierać!

3. W gorącej wodzie kąpana. 

Jestem zdecydowaną zwolenniczką pryszniców - oszczędność czasu i pieniędzy. Ale nie umiem się nie zgodzić, że ciepła kąpiel w deszczowy poranek to świetna forma relaksu. Moja musi mieć jeszcze odpowiednią oprawę - nieodłączny soundtrack w słuchawkach (często ten z "Dumy i uprzedzenia") oraz własnoręcznie przygotowana latte. I na szczęście, jeszcze mi się nie zdarzyło, by któraś książka zaliczyła dosłownie kąpiel pełną piany.

4. Oceń bibliotekę po budynku.

Są biblioteki lepiej lub gorzej zaopatrzone, jednak nie o tym chciałam tu mówić. Miejska biblioteka w Ustroniu im. Jana Wantuły została całkiem niedawno odrestaurowana i swym wyglądem przyciąga uwagę. Sądzę, że to ciekawa forma promocji czytelnictwa, a malunki na zewnętrznych ścianach biblioteki mnie osobiście zachwycają. Chodź z samej placówki nie korzystam szczególnie często (bliżej mam do innych bibliotek) to zawsze z chęcią przystaję i oglądam nie znów najmniejsze dzieło powstałe na ścianach budynku.

5. Pomysł, zapis, druk.

Cieszyn wydaje się mi czasem bliższym miejscem niż moja rodzinna miejscowość (oddalona o 8 km). Ma bardzo ciekawą historię, sporo urokliwych miejsc i jest miastem granicznym - bardzo duży Cieszyn został podzielony na ten czeski i ten polski. Dla moli książkowych interesującym punktem może być Muzeum Drukarstwa. Odwiedzając je  można posłuchać historii tego miejsca, czasem organizowane są również wszelakie warsztaty związane z pismem, drukiem, papierem i grafiką. Dużo zabawy, możliwość rozwijania swojej kreatywności i poszerzenia wiedzy.

5 komentarzy:

  1. Też lubię czytać w wannie i na szczęści żadnej książki tym nie zniszczyłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja z kolei nie rozumiem, jak można lubić czytać w wannie! Przecież woda tak szybko stygnie :-D
    Muzeum Drukarstwa - to musi być ciekawe miejsce! Chociaż niespecjalnie mnie pociągają prasy i maszyny wszelkiej maści, chętnie bym tam zajrzała :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja książka raz zaliczyła kąpiel, bo przypadkowo włączyłam prysznic... Ojjj, ale się napracowałam, żeby ją przywrócić do stanu przed kąpieli :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W wannie chętnie czytam, ale mam schizy, że książka wpadnie mi do wody!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uwielbiam czytać w wannie, jeśli woda stygnie, zawsze można dolać ciepłej :)

    OdpowiedzUsuń