czwartek, 7 listopada 2013

EVENTS. Targi Książki: Katowice i Kraków.






 Katowickie Targi Książki odpływają już w zapomnienie, podczas gdy emocje po Krakowskich Targach Książki dopiero opadły. Autorzy, wydawnictwa, miłośnicy książek no i blogerzy. Tłum ludzi, sporo atrakcji i przede wszystkim – książki wszędzie. Dla kogoś z nosem w książce – idylla.

Krótka notka sprawozdawczo-przemyśleniowa łączy te dwie imprezy, choć nie do końca powinno się je porównywać. Chcę jednak wyróżnić pewne aspekty, których może nie widziałabym tak jasno jeśli nie przyrównanie do drugiego eventu.


Katowickie Targi Książki (20-22 września 2013) były pierwszą imprezą tego rodzaju, w której miałam okazję wziąć udział. Spodek gościł licznych wystawców, wydawnictwa, autorów, ale także blogerów. Grupa ŚląskichBlogerów Książkowcyh przeprowadziła panele „Blogowanie to wyzwanie.” oraz „Czy na pewno za darmo? Rola współpracy blogerów z wydawnictwami.”, po którym większość uczestników czuła niedosyt i miała kolejne pytania do przedstawicieli wydawnictw. Czas nie był naszym sprzymierzeńcem i upływał szybko w atmosferze zainteresowania tematem, który nurtował niejednego z nas. Zorganizowane zostało także szkolenie dla blogerów, tyczące się technicznego aspektu blogowania – afiliacji i marketingu wyszukiwarek.


Katowickie Targi Książki okazały się bardzo przyjazne blogerom. Czas niepoświęcony panelom, szkoleniom czy pogaduchom ze znajomymi, spędziłam buszując między stoiskami, przeglądając, przeszukując, przekopując się przez sterty książek. Choć jechałam z nastawieniem absolutnego braku zakupów (wystarczająca ilość książek czeka w kolejce na półkach), zostałam w pewnym stopniu pokonana, powracając z trzema nowiutkimi egzemplarzami. Co to za pozycje? Zostaną ukazane w najbliższym stosiku.



W sobotnie późne popołudnie, w CityRock, zorganizowany został blogerowy after. Dobre jedzenie, świetne towarzystwo, lekkie rozmowy, dużo śmiechu były idealnym zwieńczeniem tego dnia. Serdeczne pozdrowienia dla licznej afterowej ekipy!







Krakowskie Targi Książki (24-17 października 2013) to największe książkowe wydarzenie w Polsce. Liczbą znanych autorów, rozmachem, ofertą najprawdopodobniej przebijają wszystkie pozostałe targi książek w innych częściach Polski – dlatego też przyciągają one tak liczną uwagę miłośników literatury. Bo do miasta Kraka w tym czasie ciągną rzesze zapalonych czytelników. Choć myślałam, że do tłumów już nieco przywykłam, przez wszystkie konwenty, koncerty i inne imprezy masowe, krakowskie targi książki to wyższy level wtajemniczenia. Na szczęście, w przyszłym roku event ma zostać zorganizowany w bardziej przestronnym miejscu, co powinno choć trochę polepszyć sytuację ogromnych tłumów w przejściach i braku przepływu powietrza. Czym są jednak takie drobne przeszkody dla uczestników, którzy w dużej mierze popadli w euforie i zachwyt, bo targi książki to długo wyczekiwany dzień w kalendarzu.

Tym razem udało trzymać mi się mojego postanowienia i kolokwialnie mówiąc, nie wydać bezmyślnie pieniędzy o co bardzo łatwo na targach książki. Powróciłam za to z innymi zdobyczami- autografami. Udało mi się uciąć przyjemną pogawędkę z autorką „Posiadłości”, Maggie Moon. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda spotkać młodą pisarkę, z którą szybko znalazłam wspólny język. Odpuściłam sobie postój w potężnej kolejce do Beaty Pawlikowskiej, wybrałam się za to na spotkanie autorskie z Rutą Sepetys. Amerykanka litewskiego pochodzenia przedstawiła nam swoją drogę do zostania pisarką, a także jak powstała książka „Szare śniegi Syberii”. Po spotkaniu każdy z nas miał okazję zdobyć autograf, a także zamienić kilka słów z aktorką. Muszę przyznać, że historia jaką ma do opowiedzenia ta kobieta, jest niesamowita, zupełnie nie koloryzując.








Tak jak w przypadku katowickich, to i po krakowskich targach, w sobotnie popołudnie blogerzy zorganizowali after – ja sama nie mogłam się na nim zjawić, przez moje ograniczenia czasowe, ale niedosyt po rozmowach ze spotkanymi blogerami na hali pozostał. Dlatego też, liczę że w przyszłym roku będę miała okazję na spokojnie zasiąść i nagadać się do woli z dawnymi znajomymi i tymi, których jeszcze nie miałam okazji poznać.



Podsumowując, targi książki to oczekiwane przez wiele osób książkowe wydarzenie. Świetna okazja do spotkania ulubionych autorów, zrobienia zakupów po okazyjnych cenach, zapoznania się z wydawniczymi nowościami i poznania wielu interesujących osób. Można mówić wiele o targach książki, ale to trzeba po prostu przeżyć – i żywię nadzieję, że będę mieć jeszcze niejedną taką okazję. 

2 komentarze:

  1. ja mieszkam na wsi w woj, Wielkopolskim, dlatego mam daleko na takie typu imprezy. A marzyłam, żeby w tym roku pojechać do Krakowa jednak nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na obydwu imprezach, każda inna, każda ma swoje plusy i minusy, z żadnej bym nie zrezygnowała.

    OdpowiedzUsuń