wtorek, 8 marca 2016

15 przyjemnych chwil dnia - celebrowanie codzienności.


Dlaczego cieszyć się życiem tylko w wyjątkowe okazje - urlop, święta, podwyżka itp. - skoro można to robić na co dzień? Codzienne celebrowanie chwili powoli wchodzi mi w nawyk - czerpanie przyjemności z tu i teraz jest o wiele bardziej satysfakcjonujące niż wyczekiwanie kilku wyjątkowych dni w roku, które i tak mogą okazać się niesatysfakcjonujące. 
Dziś dzielę się z wami moimi 15 momentami, które sprawiają, że na prawdę mogę cieszyć się każdym dniem. 







1. Porządkowanie - Nie sprzątanie, a właśnie porządkowanie, mówiąc konkretniej, pozbywanie się rzeczy. Mimo iż często towarzyszą temu liczne wątpliwości, zawsze czuję się lepiej pozbywając się rzeczy zaśmiecających moje otoczenie - nieczytanych gazet, nienoszony ubrań, nielubianych kosmetyków itd. Co więcej, skłania mnie do tego wizja zbliżającej się przeprowadzki na studia. Nawet drobna zmiana w moim otoczeniu, pozbycie się kilku zapychaczy miejsca, sprawia, że od razu czuję się lepiej. 

2. Dobra lektura - Lekka książka, vademecum maturzysty, artykuł w gazecie - wszystko, co sprawia mi przyjemność. Niekiedy jest to zupełnie relaksujące czytadło, innym razem coś poszerzającego moje horyzonty - wszystko w zależności od nastroju i wewnętrznej potrzeby. 

3. Seriale - Chociaż lubię oglądać filmy to jednak na co dzień sięgam po seriale - łatwiej mi wygospodarować po południu 40 minut i wieczorem 40 minut niż ponad 2 godziny w kawałku na film. Co więcej, bardzo przywiązuje się do bohaterów i z prawdziwą przyjemnością śledzę ich losy nawet w siódmych sezonach danej produkcji

4. Zabawa z psem - Najlepszy sposób na odstresowanie się i poprawienie nastroju. Już sam powrót do domu, gdy widzę tak bardzo cieszącego się psa na mój widok, polepsza moje samopoczucie. Zabawa z psem pozwala mi na prawdziwą swawolę i wygłupy, ale też i ukojenie nerwów gdy mogę przytulić się do mięciutkiego futerka mojego już nie tak bardzo szczeniaka.

5. Wczesne wstawanie - Przede wszystkim, jeśli śpię dłużej niż osiem godzin od razu boli mnie głowa, co wyklucza jakiekolwiek przyjemności w ciągu dnia. Choć lubię poleżeć sobie odrobinkę dłużej w łóżku, szkoda mi dnia na sypianie do południa. Nie lubię też z rana się śpieszyć i mieć wyliczony czas do wyjścia na styk, wolę więc wstać wcześniej, zjeść w spokoju śniadanie, ogarnąć pokój i pójść spokojnym krokiem na autobus, a nie biec. 



6. Prace ogródkowe - Niestety, tutaj jestem skazana na zależność od warunków atmosferycznych. Nawet drobne prace pielęgnacyjne w ogrodzie jak przycinanie gałązek, grabienie liści, podsypywanie korą, sprawia mi niesamowitą frajdę. Jest to świetna odskocznia od mojego siedzącego trybu życia, pozwala mi się wyciszyć i odpocząć oczom od skupiania wzroku na ekran komputera czy też książki. To jeden z niewielu aspektów, który sprawia, że przeprowadzka na studia przestaje być taka kolorowa - nic nie zastąpi przestronnego, spokojnego ogrodu na wsi. 

7. Przeglądanie inspirujących blogów/tumblra - To taka krótka przyjemność, którą mogę zafundować sobie praktycznie w dowolnym momencie - podczas jazdy autobusem przeczytam ciekawy post o slow fashion, na nudnej lekcji natrafię na inspirujące przepisy na pyszne smoothie, w domu podczas krótkiej przerwy w sprzątaniu, zaparzę sobie gorącą herbatę i wrzucę kilka obłędnych grafik na swojego tumblra. Lubię otaczać się estetycznymi rzeczami, szukać inspirujących pomysłów, bo to nie tylko poprawia mi humor ale i napędza do działania. 

8. Odhaczanie punktów z listy TO DO - Nie mogę się cieszyć chwilami relaksu kiedy czekają na mnie rzeczy naprawdę ważne - nauka do ważnego egzaminu, obiecana pomoc, niezbędne prace domowe. Staram się odhaczać te konieczne punkty już na początku dnia, a widok w pełni spełnionej listy rzeczy do zrobienia daje mi sporą satysfakcję.

9. Rozmowa z mamą, bratem, najlepszą przyjaciółką - Prawdziwa, przyjemna rozmowa, nie w biegu, w tzw. międzyczasie. Osobom naprawdę dla mnie ważnym staram się poświęcić w pełni swój czas na spokojną rozmowę, szczere zainteresowanie, a nie pobieżne "co tam". Nic nie poprawia humoru jak satysfakcjonująca konwersacja. 

10. Latte Macchiato i dobra herbata - Nie wyobrażam sobie dnia bez przynajmniej czterech, dużych kubków herbaty -  w różnych wariantach, w torebkach, sypanej, czarnej, owocowej, z cytryną, czy bardziej wymyślnych kompozycji. A jeśli już chodzi o kawę to filiżanka naprawdę dobrego latte macchiato (z dobrym syropem) to moja tajemna broń na zły humor. Późnymi wieczorami zamieniam ją na gorące kakao. 





11. Słuchanie kawałków, które kojarzą mi się z przeszłością - W zależności od nastroju lubię wracać do dobrze kojarzących mi się kawałków. Gatunków cała gama - od polskiego hiphipu, przez Taylor Swift, koreańskie boysbandy aż po jazz i soundtracki filmów. Świetnie jest trafić na dawno zapomniany kawałek, którego kiedyś słuchałam na okrągło.


12. Świeże kwiaty - Po pierwsze mają swe walory estetyczne, poza tym poprawiają mi samopoczucie choć tą odrobiną obcowania z naturą, kiedy jestem bardzo zajęta. Cięte, doniczkowe - kocham wszystkie, jeśli tylko nie wydają mocnych zapachów przyprawiających mnie o ból głowy.

13. Pyszne jedzenie - Jedzenie zdecydowanie pochłania największą część moich pieniędzy. I nie mówię tu o kupowaniu jedzenia niezbędnego do przeżycia, a o tym, że uwielbiam testować różne knajpki, a potem gdy zjem coś dobrego wracać tam na ulubione danie - gołąbki, spaghetti, penne, naleśniki itd. W tym przypadku świetnie potwierdzam twierdzenie człowiek głodny - człowiek zły. 

14. Jak cię widzą tak cię piszą - W moim przypadku jest to raczej jak się widzisz, tak się czujesz. Jeśli nie zdążę ułożyć sobie włosów, przetrzeć butów, założyć kolczyków, cały dzień będę czuć się nieogarnięta. Lubię ładnie wyglądać dla samej siebie, by dobrze się czuć - wygodnie, odpowiednio do warunków atmosferycznych i okazji. A po powrocie do domu lubię wciągnąć stare leginsy i spłowiały t-shirt, w których czuję się komfortowo i wiem, że teraz już mogę wrzucić na luz.

15. Niemarnowanie czasu - Tutaj mowa raczej o unikaniu tego, co odbiera nam przyjemności - nudzenie się w kolejce zastąpię czytaniem książki, drogę na autobus wzbogacę o słuchanie dobrze nastrajającej mnie playlisty. Z każdej chwili czerpię, ile tylko mogę! 



A co wam poprawia humor i pozwala na odrobinę przyjemności w ciągu pracowitego dnia?

PS. Odnosząc się do punktu pierwszego, już w krotce zamierzam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i nie tylko pozbyć się wielu rzeczy, ale może i zdobyć trochę grosza. OLX nie pozwala mi na więcej niż 50 aukcji, a to zdecydowanie za mało, dlatego zerknijcie wkrótce TUTAJ. Książki, ciuchy, mangi, płyty będą się pojawiać co pewien czas za groszowe ceny!
PS2. A jeśli macie ochotę zobaczyć tumblra, o którym mówię w punkcie siódmym, to zapraszam TUTAJ

1 komentarz:

  1. Może nie celebruje codzienności ale dzięki mojej dziewczynie dostrzegam coraz to więcej drobnych szczegółów ,których wcześniej nie dostrzegałem a dają mi wiele szczęścia. Każdego wieczora pyta mnie "dla czego ten dzień był dobry?". Dzięki temu uświadamiam sobie jakie szczęście dają największe błahostki.

    OdpowiedzUsuń