poniedziałek, 3 października 2016

Filmowy sierpień i wrzesień.

Troszkę poszalałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy (jak na mnie), bowiem moja lista obejrzanych pozycji w 2016 roku zdążyła się konkretnie powiększyć - z 29 na 42. Żeby nie było tak pięknie, 8 z nich to Harry Pottery, które postanowiliśmy nadrobić pod koniec wakacji i tak w ciągu 5 dniu przebrnęliśmy przez wszystkie. Może czas na powtórkę książek? 



  


American Hustle (2013)

Uwielbiam filmy tego typu. Lekko zwariowana opowieść, ludzie z masą problemów, zupełnie nieżyciowi, a jednak mają w sobie coś, co ukazuje, że każdy ma swoją własną, pokręconą historie. Lawrence świetnie pasuje do ról zwariowanych, rozhisteryzowanych kobiet, a uroda Amy Adams w tej produkcji mnie powala.









Suecide Squad (2016) Legion Samobójców

Po Deadpoolu przyszedł czas na kolejną, inną odsłonę super(?)bohaterów. Przy tak ich mnogiej liczbie ciężko oczekiwać, by historia każde z nich była opowiedziana szczegółowo i dokładnie, a jednak mam wrażenie, że gdyby nie Joker i Harley Quinn film byłby drastycznie nudny. Co nie znaczy, że mi się nie podobał! Dajcie mi więcej tej zwariowanej pary!








Ben-Hur (2016) 

Bardzo lubię filmy rozgrywające się w starożytności, ale przed kinowym seansem żywiłam obawy, że Ben-Hur okaże się kolejną mocno spłyconą historyjką z mnóstwem efektów 3D. Efekty były bardzo ładne, ale porządną historię też dostałam. No i ta scenografia i kostiumy! Pozostaje mi nadrobić pierwowzór z '59.










The Illusionist (2006) Iluzjonista

Piękny film, interesujący, rozgrywający się w czasach XIX wieku w bajecznym Wiedniu. Piękny, piękny, ale to zakończenie! Jaki niedosyt pozostawiło! Te migawki zaledwie zdążyły rozwikłać historię, ale nie dały się nacieszyć jej rozwiązaniem.











Cafe Society (2016) Śmietanka towarzyska 

Woody Allen zdaje się nie zwalniać tempa pomimo podeszłego już wieku. Co do ostatniej jego produkcji mam nieco mieszane uczucia - historia podoba mi się, ale coś mi nie do końca odpowiada. Podobnie dobór niektórych aktorów, ale i również zakończenie. Zobaczymy co Woody jeszcze nam zgotuje.









Me before you (2016) Zanim się pojawiłeś


Od Jojo Moyes jak na razie znam tylko Razem będzie lepiej, a że książka ta bardzo mi się podobała, liczyłam na równie dobrą historię w przypadku tego filmu. I faktycznie, dostałam nieprzesłodzoną opowieść, trochę śmieszną, trochę gorzką, a na dodatek wzruszającą.









The fault in our stars (2014) Gwiazd naszych wina


Jakieś dziesięć lat temu (matko, jak dawno!) wszystkie moje koleżanki zachwycały się filmem Trzy metry nad niebem. Ja obejrzałam, owszem film mi się podobał, ale nie wpadłam we wszechogarniającą fascynacją. Aktualnie czuję się podobnie z Gwiazd naszych wina, który owszem, jest filmem dobrym... ale, no właśnie, dla mnie tylko dobrym.

1 komentarz:

  1. Mam tak samo z "Gwiazd naszych wina" - niezła historia, ale nie skradła mojego serca ani w wersji papierowej, ani filmowej. Z reszty filmów widziałam jeszcze jedynie "American Hustle".

    OdpowiedzUsuń