czwartek, 17 lipca 2014

LITERATURA. Magazyn English Matters - Opinia





Jestem zwolennikiem nauki języków obcych przez nieszablonowe metody. Kucie listy słówek, choć czasem koniecznie, nie jest sposobem dla mnie, tak jaki i monotonne ćwiczenia w podręcznikach. Język bowiem przyswajam najszybciej w sytuacjach otaczających mnie na co dzień – podczas rozmowy, w trakcie oglądania filmu, odwiedzania stron internetowych czy też czytając. Ciężko jest mi więc wyobrazić sobie bardziej przyjemny środek przyswajania słówek niż wyłapywanie ich poprzez kontekst w ciekawych artykułach.





Magazyn „English Metters” jest w pewnym sensie uniwersalny. Chłopak czy dziewczyna, starszy czy młodszy, każdy znajdzie w nim część dla siebie i możliwie interesujące tematy.

 O tyle, o ile pierwszy dział, czyli „This and That” skojarzyć może się jeszcze z podręcznikiem, to kolejne serwowane informacje są podane w przystępny i przyjemny sposób – w barwnych artykułach. Pierwszy prezentowany dział jest zbieraniną ciekawych, bardziej czy mniej przydatnych informacji, niekiedy nawet dziwnych, które podczas nauki języka na co dzień mogą nam gdzieś umknąć.

Dział „People and Lifestyle”, który serwował nam trzy artykuły w różnych tematach, jest  działem który moglibyście znaleźć w zwykłym czasopiśmie. Przyjemne, ciekawe teksty, napisane luźnym językiem, tyle że – angielskim. Jako że za pół roku planuję ubarwić moje ciało w pierwszy w życiu tatuaż, szczególnie zainteresował mnie artykuł „Getting Ink Done”. W następnym tekście, mówiącym o Lorde, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, zaprezentowana jest intrygująca metoda przyswajania słówek czy wyrażeń z tekstu piosenki .

Kolejny dział – „Culture” – zawierał między innymi artykuł zatytułowany „Bad Boys”. Zabawnie było czytać o Janosiku, uwielbianej postaci przez mojego tatę, w szczególności, że na Śląsku Cieszyńskim, gdzie też mieszkam, można znaleźć niekiedy tablice w parkach, opowiadające jego historię. 

Artykuł „Personal Native Tutor” w rozdziale „Language” rzucił mi nieco światła na sprawę Native Speakerów. Uczęszczając do szkoły językowej, miałam już styczność z osobami z różnych części świata, których ojczystym językiem jest angielski. Nigdy jednak nie wiedziałabym jak zabrać się za szukanie prywatnego Native Speakera, a po lekturze tego tekstu, szczerze się nad tym zastanawiam – w szczególności że w przyszłym roku planuję zdać egzamin CAE.

Tematy w dziale „Travel” definitywnie uważam za najlepsze w magazynie. Oczywiście, wpływ ma na to moje ogromne zainteresowanie podróżami. Artykuły są rzetelne, intersujące i wnikliwe. Szczęśliwie czy też nie, teraz moja lista miejsc do odwiedzenia powiększyła się o kolejny punkt – Maltę, ale także kilka mniejszych podpunktów – Royal Pavilion, Little Venice czy Grampian Mountains.

Artykuł „Flirting” potraktowałam z przymrużeniem oka, ciężko mi bowiem wyobrazić sobie naukę flirtowania w obcym języku według utartych schematów. Aczkolwiek, ciekawie było poczytać o możliwych sytuacjach, nawet jeśli wątpię w wystąpienie takowej kiedykolwiek w moim przypadku.

Na koniec, w dziale „Leisure” znalazł się artykuł na temat programów telewizyjnych oglądanych przez brytyjskich nastolatków. Sprawił mi sporo radości, gdyż część z prezentowanych seriali jest mi dobrze znane i również przeze mnie lubiane.



Czas napisać o tym, jak jednak magazyn sprawdza się w swojej prawdziwej roli - uczy języka. Zostawiłam ten ważny aspekt na sam koniec, ze względu na to, iż czytając… naprawdę zapomniałam, że magazyn ma czegoś uczyć. Przyjemne artykuły sprawiały mi po prostu frajdę ciekawymi tematami okraszonymi adekwatnymi grafikami. „English Matters” czytałam jedząc śniadanie, jadąc pociągiem, czy leżąc na leżaku nad basenem. Wyróżnione słówka z tekstu, których znajdziemy polskie tłumaczenie w magazynie były naprawdę różne – nieraz bardzo dobrze mi znane, to znowu wyrazy nigdy wcześniej przeze mnie niespotkane oraz słowa znane mi, lecz zapomniane przez rzadkie używanie. Myślę jednak, że magazyn rzeczywiście potrafi sporo nauczyć. Czytając artykuł, w którym pojawia się powtórnie wcześniej przetłumaczone słowo, przypominam sobie o nim, powtarzam i łatwo zapamiętuję. Oprócz tego twórcy dają nam również możliwość odsłuchania artykułów w formie MP3, co powinno rozwiać nasze możliwe wątpliwości w wymowie nowopoznanych słówek. Są one również dostępne do pobrania w pliku pdf.



Myślę, że magazyn świetnie podsumuje wyrażenie „przyjemne z pożytecznym”. Nauka języka powinna być dla nas czymś przyjemnym, a to może być gwarancją sukcesu  łatwego przyswajania obcego języka. 

Za udostępnienie magazynu serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz