piątek, 13 maja 2016

Filmowy marzec i kwiecień!

Jako że w marcu obejrzałam tylko jeden film postanowiłam połączyć go razem z kwietniem. W poprzednim miesiącu postarałam się nieco bardziej i zobaczyłam już 5 filmów - ale całym czasem nie widziałam jeszcze Pearl Harbor, mimo że nawet leciał ostatnio na TVN. W każdym razie póki co w 2016 roku przeczytałam więcej książek niż obejrzałam filmów!





Kliknij w plakat aby przenieść się do źródła. 





Ze wszystkich sił (2013)


Francuskie filmy, które widziałam, mogę policzyć na palcach jednej dłoni. To jeden z nich. Ze wszystkich sił to film o pokonywaniu własnych granic w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Na próżno szukać tu pościgów czy wybuchów, a mimo wszystko film skłania widza do kibicowania bohaterom, a tym samym do trwania w napięciu.








Requiem dla snu (2000)


Kolejny klasyk, którego wcześniej nie widziałam. Zaraz po seansie pomyślałam, że może tak naprawdę byłoby lepiej gdybym go nie obejrzała. Film zupełnie mnie zmiażdżył i pozostawił chaos w mojej głowie. Szczery, brutalny, bez naiwności. Takich filmów się nie zapomina.












Mroczne cienie (2012)


Film klimatyczne nasunął mi skojarzenia z Czarownicą. Bardzo lubię tego typu produkcje, jak i uwielbiam wszystkie pokręcone role Johnny'ego Deppa. Do tego jeszcze Helena Bonham Carter! Świetny na odprężenie po filmie takim jak Requiem dla snu.












Belle (2013)


Uwielbiam filmy kostiumowe, a także angielskie klimaty. Do tego fabuła oparta na prawdziwej historii i piękny obraz pozycji społecznej kobiet. Ale najbardziej w filmie urzekła mnie historia przyjaźni głównej bohaterki i swej kuzynki - czysta, naturalna, ponad społeczne konwenanse.










Czas na miłość (2013)


Kolejny genialny film, w które obfitował kwiecień. Uwielbiam takie komedie romantyczne, których humor ma prawdziwy smak - nie kiczowatych żartów z podtekstami, a drobnych życiowych sytuacji, które bawią, wzruszają i rozczulają. Wątek fantastyczny został świetnie wpleciony w fabułę (a muszę przyznać, że troszkę się tego obawiałam) i staje się wisienką na torcie. Z pewnością do tego filmu jeszcze wrócę.









Herkules (1997)

Ostatnie miejsce w zestawieniu zajmuje film animowany. Nie mam pojęcia jak mogłam przegapić w dzieciństwie Herkulesa, teraz jednak nadrobiłam te braki. Urocza bajka Disney'a w starym stylu, a piosenki z niej znam już prawie na pamięć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz