wtorek, 4 lipca 2017

Filmowy maj i czerwiec!

Przez całe dwa miesiące obejrzałam tyle filmów, że jestem je w stanie zliczyć na palcach jednej ręki. Oczywiście, piękne lato nie jest tu bez wpływów, a ja spędzam wieczory na świeżym powietrzu, nie zaś przed ekranem. Muszę jednak szczerze przyznać, że znacznie więcej o tym, co ostatnio obejrzałam powiem wam już wkrótce w moim świeżym cyklu Na małym ekranie, w którym piszę o ostatnio obejrzanych serialach. Zorientowałam się również, że przez te dwa miesiące ani razu nie byłam w kinie! Mimo, iż wyszło kilka filmów, które chętnie zobaczyłabym na dużym ekranie, nie było mi po drodze do kina w ostatnich miesiącach. Mam nadzieję zmienić to w najbliższym czasie. Muszę jednak napisać, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - chociaż widziałam zaledwie trzy filmy w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy, były to filmy bardzo dobre. Maj i czerwiec upłynął więc pod znakiem jakości, a nie ilości.






Interview with the Vampire: The Vampire Chronicles, Wywiad z Wampirem, 1994


Myślę, że jeśli ktoś czyta regularnie mój cykl filmowy, to zupełnie się nie zdziwi, że nie widziałam wcześniej tej produkcji - tak jak nie widziałam miliona innych filmów, które wszyscy znają, a ja jakimś cudem nie. Ciekawym było sięgnąć po ten wampirzy klasyk sprzed ery Zmierzchu czy Pamiętników Wampirów. Film pozytywnie mnie zaskoczył i z chęcią kiedyś powtórzę seans. Teraz pozostaje mi sięgnąć bo Draculę i Nosferatu






Magic in the Moonlight, Magia w blasku księżyca, 2014

Po ostatnim seansie Nieracjonalnego mężczyzny wiedziałam już że połączenie reżyserii i scenariusza Woody'iego Allena i Emmy Stone w roli głównej, to coś co do mnie trafia w stu procentach. Dodajcie do tego klimat lat 20. i Colina Firtch, a otrzymacie film, który zupełnie mnie urzekł. Prawdziwa perełka pośród filmów jakie widziałam ostatnimi czasy. 









Perfume: The Story of a Murderer, Pachnidło: Historia mordercy, 2006

Pachnidło to film, który wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Wysoki stopień zmetaforyzowania filmu, w szczególności jego zakończenia, z pewnością odrzuci wielu widzów i być może pozostawi za sobą rozczarowanie. Jednakże, to właśnie to wpływa na mój osąd, że film jest niebanalny i utrwalający się w pamięci. Pośród wielu historii o mordercach-szaleńcach, to właśnie tę można nazwać niezwykłą i wyróżniającą się na tle prostych filmów z przewidywalnymi zakończeniami.





Niewiele jak na dwa miesiące, prawda? A co wy oglądaliście w te wiosenno-letnie miesiące? Co obejrzeć zamierzacie? Ja czuję, że mam ochotę w najbliższym czasie na jakiś nieskomplikowany horror. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz