wtorek, 18 lipca 2017

Na małym ekranie #2

Pierwszą część mojego nowego cyklu poświęconego serialom możecie znaleźć tutaj. Od jej publikacji minęły już prawie dwa miesiące, pora więc na mały update. Zobaczcie, co gościło ostatnio u mnie na małym ekranie!




Kontynuacje

Downton Abbey - w poprzedniej części cyklu pisałam, iż jestem po trzech sezonach tego brytyjskiego serialu. Bardzo szybko nadrobiłam jeszcze kolejne trzy sezony, zostawiłam sobie jednak świąteczne odcinki specjalne, by obejrzeć je w grudniu. Pierwsze trzy sezony były naprawdę udane, kolejne trzy nieudolnie usiłowały je doścignąć. Czuję pewne rozczarowanie w związku z tym, jak potoczyły się losy bohaterów. Scenografia, kostiumy, muzyka, angielski humor i Maggie Smith - to aspekty, które od początku do końca serii mnie urzekły i sprawiły, że z pewnością serial pozostanie jednym z moich ulubionych.

True Blood - pozostał mi jeszcze jeden, ostatni, siódmy sezon, za który jak na razie nie potrafię się zabrać. Przyznaję, uważam że szósty sezon był o wiele ciekawszy od dwóch poprzednich, wracał do tematów koegzystencji świata ludzi i wampirów, pozostawiając nieco na uboczu trójkąty miłosne. Jednakże zakończenie szóstego sezonu było dla mnie jakimś żartem producentów i chyba muszę wpierw zapomnieć o tych żenujących scenach, aby móc sięgnąć po sezon siódmy.

Nowości
Sex and the City - potrzebowałam czegoś lekkiego i z humorem na wakacyjne popołudnia, zdecydowałam się więc aby w końcu poznać perypetie Carie i jej przyjaciółek. Jestem po dwóch sezonach, oglądam sobie nieśpiesznie, w wolnych chwilach, chociaż te dwudziestominutowe odcinki przemijają w mrugnięciu oka. Z początku ciężko było mi przyzwyczaić się do tego typu narracji czy zamieszczonych mini-wywiadów, teraz nie wyobrażam sobie aby serial mógł być inaczej prowadzony.

Plany
Zamierzam w najbliższym czasie skończyć netflixowską Anne, mam jednak bardzo mieszane uczucia, co do tej produkcji, więc daje sobie czas. Oczywiście, na bieżąco będę śledzić Grę o tron, ale zamierzam nadrobić także nowe sezony The Originals i Pretty Little Liars. Skuszę się chyba w końcu na Serię niefortunnych zdarzeń, bowiem ten tytuł zawsze będzie kojarzył mi się z latem - przeczytałam wszystkie książki leżąc na leżaku ze złamaną ręką w wakacje między piątą a szóstą klasą.
Co oglądacie? Czekaliście z wytęsknieniem na nowy sezon Gry o Tron? A może zupełnie was to nie interesuje i wolicie inne tytuły?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz