sobota, 24 stycznia 2015

LITERATURA. Zamek duchów - Margit Sandemo - Opinia

Zamek duchów - Margit Sandemo





Autor: Margit Sandemo
Cykl: Saga o Ludziach Lodu Tom 7 
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Tytuł oryginału: Spökslottet
Wydawnictwo: Axel Springer Polska
Data wydania: 22 czerwca 2007
ISBN: 978-83-60936-24-5
Liczba stron: 236







Po nieco drastycznej poprzedniej części Sagi o Ludziach Lodu Margit Sandemo powraca do jej tradycyjnego stylu, serwując lekki romans z nutką grozy i niepewności. Nie oczekujcie zagadek na miarę dobrych kryminałów, które tutaj są raczej dodatkiem niż wiodącym prym tematem.

Tancred Paladin, jak na prawdziwego rycerza przystało, czuję się w obowiązku opieki nad słabszymi i bezbronnymi istotami. Szczególnie, jeżeli istota ta skradła jego serce. Młody mężczyzna odnalazł, jak mu się wydaje, prawdziwą miłość a wraz z nią tajemniczy zamek, który według okolicznych mieszkańców... wcale nie istnieje. 

Margit Sandemo odrywa czytelnika od osi fabularnej serii, złego dziedzictwa dotykającego rodzinę Ludzi Lodu, na rzecz lekkiej historii, tym razem z mężczyzną jako głównym bohaterem. Oczywiście, to wciąż kobiety grają tutaj główne skrzypce, napędzając historię. Sam Tancred jako postać wypada dość słabo. Jest mało intrygujący, mało zaskakujący, mało żywiołowy. Mimo to przez swoją życzliwość i prawość zyskuje sympatię czytelnika. Bohater ten wręcz emanuje ciepłem, co zachęca odbiorce do kibicowania mu, nawet w najbardziej niezgrabnych działaniach. Mimo że młodzian niekiedy staję się wyjątkowo nieporęczny, ukazuje w swej postawie przykład iście średniowiecznego rycerza. Chociaż nie bierze udziału w chwalebnych bitwach, to zmaga się z przeszkodami, których tradycyjny rycerze nie mógłby sobie wyobrazić. Autorka zgrabnie prowadzi ten wątek, zsyłając na Tancreda coraz to nowe pytania, zwodząc go i zbliżając do odpowiedzi. Chociaż koniec jest łatwy do przewidzenia, lektura nie staje się przez to nużąca. Całość rozgrywa się szybko, bez zbędnego przedłużania. 

Siódmy tom Sagi o Ludziach Lodu zaliczyłabym do grupy tych przeciętnych. Nie jest to porywająca i trzymająca w napięciu historia, tak jak i nie jest to nuda romantyczna opowieść. Jest to raczej część nie wnosząca wiele do głównej historii i spokojnie mogłaby zostać pominiętą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz