wtorek, 4 kwietnia 2017

6 kosmetyków ubiegłej zimy

Tym razem serwuje wam typowo babski temat - kosmetyczny. Ubiegłej zimy trafiłam na kilka naprawdę dobrych kosmetyków, które szczerze mogę polecić, a także rozważę ich ponowny zakup. Trochę kolorówki, trochę pielęgnacji oraz jedne perfumy.




L'Oreal Paris Volume Million Lashes Fatale - wygryzł mojego poprzedniego ulubieńca tj. Max Factor Clump Defy Extension Black Mascara. Nie tylko świetnie pogrubia rzęsy ale dodaje im naprawdę dużej objętości, podkręca je i wydłuża, a jednocześnie nie skleja ich i nie jest ciężki. Z początku byłam zupełnie nieprzekonana do szczoteczki, teraz jednak pracuje mi się nią bardzo wygodnie, a z efektów jestem niesamowicie zadowolona. Może przekona was jeszcze to, iż został wybrany Kosmetykiem Wszech Czasów Wizaż. 

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick nr 3 - mam 3 kolory z tej serii i to zdecydowanie mój ulubiony, wyrazisty ale nie ekstrawagancki, bardzo uniwersalny. Maty na ustach królują już od dobrych kilku miesięcy, dla mnie szminek z Golden Rose nic nie przebije. 19,90 za taką trwałość? To naprawdę świetny produkt. 

L'Oreal Paris Color Riche nr 378 Velvet Rose - mój wybór nr 1 na co dzień, daje bardzo przyjemne uczucie nawilżenia na ustach i bardzo ładnie się zjada, więc nie trzeba się martwić przy każdy łyku wody czy czymkolwiek. Z konturówką (ja używam do niej Wibo Longlasting Liner nr 2) wygląda bardzo elegancko i kobieco. 

Nivea, pielęgnujący płyn micelarny 3 w 1 do cery normalnej i mieszanej - bardzo długo szukałam płynu micelarnego, który nie będzie wymagał tarcia skóry i z łatwością usunie zarówno lekki jak i mocniejszy makijaż, o przyjemnym lub choć neutralnym zapachu i do tego będzie wydajny, i w przystępnej cenie. Poszukiwania trwały miesiącami, ale teraz śmiało mogę powiedzieć: to ten! Kończę już drugą butelkę i prawdopodobnie skuszę się na kolejną. 

Neutrogena, ochronny sztyft do ust, SPF 4 - tej zimy zdążyłam wykończyć kilka sztyftów ochronnych czy też nawilżających i to był zdecydowanie najlepszy spośród nich. To mój zdecydowany must have na przyszłą zimę. 

s.Oliver, Mauer & Wirtz, EDT - pierwszy raz dostałam zupełnie niespodziewanie tak bardzo trafiające w mój gust perfumy. Zapach utrzymuje się długo, jest intrygujący i nie za słodki, co stanowi miło odskocznię od długo używanego przeze mnie Dolce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz