piątek, 14 kwietnia 2017

Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji - Charlotte Cho - Opinia

Ostatnimi czasy da się zauważyć, iż coraz więcej kobiet zamiast dążyć do ideału french chic, pragnie być niczym lśniące zdrowym blaskiem Koreanki. Która z nas bowiem nie chciałby cieszyć się jak najdłużej młodzieńczym wyglądem i świetnym stanem skóry? I choć może wam się wydawać, że moje dwadzieścia lat na karku to trochę mało by martwić się zmarszczkami i kurzymi łapkami, jak przekonuje Charlotte Cho w swojej książce, nigdy nie jest za wcześnie by zadbać o swoją skórę.




Koreańska pielęgnacja to zagadnienie, które interesowało mnie od bardzo dawna. Gdy tylko zaczęłam interesować się kulturą Azji, jakieś osiem lat temu, co rusz na horyzoncie pojawiały się nowe tematy, tak odmienne w swojej filozofii od naszych - zachodnich. Jednym z nich były kosmetyki i makijaż. Co pewien czas podczytywałam artykuły, posty na blogach czy forum na temat kremów BB, technik makijażu Azjatek, masek w płachcie czy użyciu śluzu ślimaka w pielęgnacji. Nic jednak nie było dla mnie bardziej przydatnego w tej kwestii dla mnie niż książka Charlotte Cho, która szturmem zdobyła serca (i nawyki pielęgnacyjne) wielu Polek.

Charlotte Cho serwuje nam elementarz pielęgnacji, który nie tylko zachęca nas do zmiany technik czy środków pielęgnacyjnych, ale przede wszystkim do rewizji swojej mentalności odnoszącej się do samego dbania o stan swojej skóry, który ma wpływ na nasze ogólnie pojęte zdrowie oraz samopoczucie. W dobie powszechnego zainteresowania zdrowym odżywianiem, sportem, slow life, koreańska filozofia dbania o siebie świetnie wpisuje się w podobne poglądowo ramy. Przede wszystkim autorka książki to osoba, która zna zachodnie realia i wie, że zmiana z zachodniego trybu pielęgnacji na ten azjatycki może być ciężka (w szczególności dla osób uwielbiających opalanie), ale nie niemożliwa. W bardzo przejrzysty sposób przedstawia, jakie nawyki należy wprowadzić, nie tylko kosmetyczno-pielęgnacyjne, w jakie środki, akcesoria, zabiegi można spróbować zainwestować, a także zawarła mnóstwo interesujących informacji na temat mentalności Koreanek czy ciekawostek dotyczących Seulu. Znalazłam w książce nawet fragment Porozmawiajmy o skórze z Jenn Im, jedną z moich ulubionych youtuberek z kanału Clothes Encounters!

Prywatnie za bardzo pomocne i użyteczne uważam tabelę Przebojowe składniki pielęgnujące, która pokrótce mówi nam, jak dany składnik w produkcie wpływa na naszą skórę - świetnie jest mieć takie zestawienie bez zbędnych specjalistycznych i długich objaśnień - a także rozdział o filtrach przeciwsłonecznych. Chociaż nie przepadam za kąpielami słonecznymi to wiem jak ważna jest odpowiednia ochrona, a po lekturze wiem także czego szukać dobierając odpowiedni krem. Oczywiście, rozdział poświęcony pielęgnacji w dziesięciu krokach to ten, do którego wracam najczęściej, by nie powiedzieć że znam go już na pamięć.

Niesamowicie podoba mi się jak książka jest zrobiona. Jej format, papier, ogólna prezentacja to absolutny strzał w dziesiątkę. Urocze obrazki podkreślają jej charakter, świetne są wszelkiego rodzaju wypunktowania, tabele, dymki i okienka. To faktycznie jest bardzo rzetelny, ale nie suchy treściowo elementarz, z którego możemy wynieść w prosty sposób dużą ilość wiedzy i informacji.

Koreański sposób pielęgnacji to z pewnością coś dla mnie. Chociaż bardzo lubię nosić mocny, często ciemny makijaż, to z niecierpliwością wyczekuję momentu odprężającego rytuału pielęgnacyjnego po całym dniu. Wpływa to zarówno dobrze na moją skórę jak i na samopoczucie. Jeśli szukacie alternatywnych metod pielęgnacji, nie jesteście zadowolone ze swojego aktualnego stanu skóry czy po prostu ciekawi was, jak to się dzieje, że Koreanki tak długo wyglądają na rześkie i młode, z pewnością warto sięgnąć po książkę Charlotte Cho.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz