wtorek, 1 sierpnia 2017

Tu i teraz - lipiec 2017

Wiele razy próbowałam już znaleźć wygodną dla siebie formę podsumowań miesiąca. Wiem, że takich potrzebuję, bo uświadamiają mi, jak wiele każdy tydzień, miesiąc, rok, może przynieść. Od początku lata na swoim fanpage'u zamieszczam tygodniowe podsumowania i sprawia mi to ogromną frajdę! Myślę, że będę to kontynuować nawet wtedy, gdy lato stanie się odległym wspomnieniem. Tymczasem, na blogu postanowiłam wypróbować formę miesięcznych podsumowań, które sama najczęściej czytam: czyli tu i teraz. Zapraszam was na pierwszą odsłonę!






Słucham tego, co mówią do mnie inni. Lipiec był dla mnie miesiącem, w którym naprawdę nie musiałam rezygnować ze spotkania ze znajomymi czy rodziną, na rzecz obowiązków czy innych pilnych spraw. Był pełen rozmów, opowieści, śmiechu i słów, które zbliżają ludzi.

Czuję się zmotywowana. Mogę zliczyć na palcach jednej ręki, ile w lipcu było dni nicnierobienia, a jednak czuję się wypoczęta i gotowa do działania. Lubię ten rodzaj życiowych aktywności, które chociaż męczą, dają jeszcze większego kopa do działania.

Chciałabym poświęcić więcej czasu na rowerowe przejażdżki. Czuję, jak czas ciepłych wieczorów i pięknych polnych widoków, dosłownie umyka mi przez palce i wiem, że za mało go wykorzystuję. Znalazłam sporo czasu na spacery, ale mój nowy rower czekający w garażu, wzbudza we mnie wyrzuty sumienia.

Nie potrzebuję niczego. Mam wszystko, o czym można marzyć. Nie chce prosić o więcej, bo wszystko co dla mnie ważne i wartościowe mnie otacza. Chcę zamienić swoje potrzebuję w daję.

Pracuję nad nawykami. Oczywiście, obawiam się, że wraz z rozpoczęciem roku akademickiego wszystko to trafi szlag. Łatwiej jest jednak kontynuować nabyte nawyki w nowym otoczeniu, niż wypracowywać je od początku. 


Cieszę się każdą chwilą. Cieszę się każdym spacerem na wsi, każdym filmem obejrzanym w deszczowe popołudnie, każdym wspólnym obiadem z rodziną, grillem czy imprezą ze znajomymi. Cieszę się wszystkim tym, co letnie i wakacyjne, nawet dorywczą pracą czy umieraniem z upału. 

Czytam za mało. Pochłaniają mnie wszystkie inne aktywności, które robi się wspólnie: spacery, gra w badmintona, seanse filmowe, gra w gry planszowe itd. Jestem w trakcie Koloru magii i Pod mocnym aniołem, ale nie spinam się i daje sobie luz z czytelniczymi planami. Wiem, że podczas roku akademickiego jeszcze dosyć się naczytam. 

Planuję na bieżąco. Chce wykorzystać każdy dzień, nawet jeśli jest on przeznaczony na wypoczynek. Mam też zaplanowaną jedną wycieczkę w czeskie okolice, a po głowie chodzą mi jeszcze dwie. Na razie jest na nie zbyt upalnie, ale już samo planowanie sprawia mi mnóstwo frajdy.

Oglądam nowy sezon Gry o tron, co tydzień urządzając seans z mamą. To jeden z moich ulubionych punktów tygodnia!

Jestem wdzięczna za wsparcie, jakie dają mi bliscy. Wiem, że to dzięki nim wszystko co robię, jest możliwe. Nie zawsze jest idealnie, nie zawsze jest lekko, ale zawsze wiem, że jest ktoś, na kogo mogę liczyć i kto mi pomoże. 


Czekam na nasze pierwsze wspólne zagraniczne wakacje, tylko we dwoje. Czekam na nie jednak bardzo nieśmiało, wiem bowiem, że musi upłynąć cały sierpień, aby to nastąpiło. Będzie już wtedy prawie jesień, a wiem, że przecież sierpień przyniesie jeszcze niejedną dobrą chwilę.


Na blogu pojawiło się też w lipcu sporo nowych wpisów:

Moja opinia o drugim przeczytanym przeze mnie magazynie Sielskie Życie

Filmowe podsumowanie maja i czerwca

Post z okazji dwudziestych urodzin Kamienia Filozoficznego

Wpis mówiący o tym, jakie pamiątki warto przywozić z podróży
Piąta odsłona Książkowej wishlisty

Drugi post z serii Na małym ekranie, w którym pisze o serialach

Opinia o książce Kobiety dyktatorów

Relacja z krótkiego wypadu do Pszczyny

Miniporadnik, który pozwoli wam przetrwać upały

 

Jak wyglądał wasz lipiec? Czego oczekujecie po sierpniu. Ciężko mi w to uwierzyć, że to już, że to sierpień, że to połowa lata, ponad połowa roku. Chwilo trwaj, jesteś piękna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz